IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 KP Galliusza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
GallAnonim
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 240
Join date : 04/04/2015
Age : 23
Skąd : Kotlina Kłodzka

PisanieTemat: KP Galliusza   Czw Lip 16, 2015 7:43 pm

Imię/Imiona/Przezwisko:
Beatrix „Bea”

Nazwisko:
Derbent

Wiek (Data urodzenia):
18 lat (24 maj)

System:
Tamer

Wygląd:
Bea to całkiem wysoka, mająca prawie 1,8m wzrostu, ale i szczupła dziewczyna. Twarz ma dość ładną, o jasnej karnacji, bez jakiś szczególnie widocznych niedoskonałości. Nosek taki akurat, nie za duży, w miarę prosty. Makijażu za wiele na swoją buźkę nie nakłada. Oczy Beatrix są barwy niebieskiej, a włosy takie krótsze, sięgające szyi, czarne. Patrząc na jej ciało można od razu poznać, że atletką nie jest. Słynne kobiece walory, jak piersi, czy pupa nie rzucają się u niej w oczy.
Na jej obecny ubiór składa się czarna koszulka z golfem, na którą zakłada szarą, rozpinaną bluzę z kapturem. Spodnie są również czarne, takie trochę krótsze niż normalne, niesięgające kostek, a na nogach ma białe tenisówki. No i jest jeszcze na głowie nowi kremowy beret w brązową kratę.

Charakter:
Beatrix jest, cóż, z pozoru równie spokojna oraz poważna co cała jej rodzina. To jednak tylko takie pozory. Tak naprawdę dziewczyna lubi się wyluzować, skoczyć gdzieś na miasto, albo spotkać się ze znajomymi. Czasem wręcz wpada na zwariowane pomysły. To osoba, która nie lubi nudy oraz stania w miejscu. Zdarza się jej działać pochopnie, bez pomyślunku, z kompletną improwizacją. Nie jest nieustraszona, ani nawet bardzo odważna, ale zrobi co musi, aby przeżyć. Nie pozwoli, aby sparaliżował ją strach.  
Znajomych zdobywa tak jakoś bez większych trudności, ale nie włącza kogo popadnie w ten poczet. Ot wpierw robi takie wstępne badanie i wybiera te jednostki, które najbardziej jej odpowiadają. W trakcie rozmowy to nie z jej ust pada najwięcej słów, ale za milczka trudno ją uznać. Po prostu nie gada tego co jej ślina na język przyniesie. Nie jest też kompletnie szczera. Życie z nad ambitną, władczą matką nauczyło ją, że czasem drobne kłamstwo może przynieść pewne korzyści. No i, gdy Beatrix chce coś osiągnąć, a ktoś stoi jej na przeszkodzie, z wielką chęcią zacznie się wykłócać o swoje. Agresywna nie jest broń boże, ale czasem w złości zdarzało się jej użyć pięści. Dziewczyna może nie dąży do miana chłopczycy, ale nie zamierza też być różową lalą. Stąd darzy niechęcią robienie makijażu, noszenie sukienek i spódnic oraz chodzenie z chłopakami.
Bea nie darzy wielką miłością nauki jako czynności oraz dyscypliny. Owszem, chce zdobyć jakieś tam wykształcenie, ale nie ciągną jej przedmioty ścisłe. Nie ma również motywacji, by zarywać nocki po to aby czytać książki i mieć jak najwyższe stopnie. To bardziej artystyczna dusza, która wielbi sztukę oraz muzykę. Sama nawet potrafi grać na pianinie, tak trochę.

Historia:
Ach, Beatrix, niby spokojna, a jednak ciut szalona dziewczyna. Gdyby ją spytać, powiedziałaby, że niezbyt ciepło wspomina swoje dzieciństwo. Głównie za sprawą swoich starszych sióstr. Nie, nie chodzi o to, że się nie cierpiały i dogryzały nawzajem. Rodzeństwo się lubiło i w miarę dogadywało, chociaż zdarzały się kłótnie, jak to w rodzinie zresztą. Problemem stanowił fakt, że zarówno Marie, jak i Jessica za swoich szkolnych czasów miały status prymusek, najlepszych uczennic, którym dorośli gratulowali stopni, a rówieśnicy im zazdrościli, ale jednocześnie wszyscy je lubili. Z tego powodu całe otoczenie Bei, odkąd ta zaczęła edukację, z ambitnymi rodzicami na czele, oczekiwało od niej tego samego. Tutaj rodził się poważny kłopot, ponieważ Beatrix nie jest ani tak zdolna, ani tak chętna do nauki, jak jej siostry. Starała się, ale nie miała szans im dorównać, a ciągłe porównywanie do rodzeństwa zaczęło ją diablo drażnić. Nikt nie rozumiał, no może poza siostrami, że ona nie chciała spędzić całego życia na nauce, że wolała czasem wyjść na miasto sama, albo ze znajomymi. Rodziły się z tego nieustanne kłótnie z rodzicami. W końcu jednak przyszedł czas szkoły średniej i Beatrix miała dość takiego życia. Postanowiła uwolnić się od tyranii zmieniając nie tylko szkołę, ale również miasto.
*
Długo trwało przekonywała rodziców do swoich racji, z początku bez rezultatu, ale po wielu usilnych prośbach oraz wsparciu sióstr, udało się wreszcie przekonać rodziców, by pozwolili dziewczynie zamieszkać w sąsiednim mieście u stryja oraz tam uczęszczać do liceum. Beatrix nie mogła postradać się z radości. Wreszcie miała być wolna od legendy Marie i Jessici.
*
Kiedy ojciec odwoził ją do swego brata, pogoda była wyjątkowo paskudna. Wiało strasznie i lało, jak z cebra, jakby deszcz chciał zalać cały świat tego dnia. Na szczęście przeżyli tą szaloną jazdę. Dotarli do celu, małego domu na przedmieściach, gdzie mieszkał wuj Edmund oraz kuzyn Bei, Benjamin. Po kolacji zmęczona dziewczyna poszła od razu spać. Przypadł w jej udziale dość mało estetyczny pokój, który był kiedyś biurem, sądząc po starym PCecie stojącym na biurku w kącie pomieszczenia. Cóż, to tylko kwestia urządzenia się, pomyślała, kładąc spać. W nocy jednak nawałnica jeszcze przybrała na sile, a błyskawice waliły, jakby niebo było jedną wielką dyskoteką. Beatrix się obudziła i zauważyła, że stary komputer jest włączony, a kineskopowy monitor wyświetla jakieś dziwne, zniekształcone oraz kompletnie niezrozumiałe obrazy. Kiedy podeszła, aby się przyjrzeć dziwnemu zjawisku, usłyszała za sobą głos.
- Witaj Beatrix – powiedział ktoś uprzejmym tonem.
Kiedy się odwróciła, zobaczyła przed sobą bladego chłopca, o krótkich, kruczoczarnych włosach, żółtych oczach i niepokojącym uśmiechu. Jego wiek oceniła na zbliżony do wieku Benjamina.
- Kim jesteś? Jak się tutaj dostałeś? – zapytała go przestraszonym tonem, przekonując siebie, że chociaż to dziecko to mu przywali, jak będzie coś kombinował.
- Możesz mi mówić Hermes – odparł z ukłonem chłopak.
- Hermes? Jak wysłaniec bogów? – powtórzyła Bea, a nieproszony gość potwierdził głową. – No to co cię tutaj sprowadza Hermesie? Masz dla mnie wiadomość? – Dziewczyna posiliła się na żart.
Chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Owszem. Przybyłem, aby zaproponować ci pewną moc, Beatrix. Moc, która bez wątpienia pozwoli ci spełnić twoje marzeni stania się kimś innym niż twoje uzdolnione naukowo siostry i która pozwoli ci uczestniczyć w wydarzeniach, jakich one sobie nawet nie wyobrażają
Beatrix zastanawiała się, skąd on to wszystko wie o niej wie, ale że zdążyła już to spotkanie uznać za sen, nie pytała się o to, skoro wszystko to wytwór jej umysłu. I chociaż to sen, propozycja Hermesa wydała się jej aż nazbyt kusząca, ale nie zamierzała się zgadzać od razu.
- Jaki jest haczyk? Muszę oddać swoją duszę, czy coś? – odparła kpiąco.
- Nie ma żadnego haczyka. Musisz tylko podpisać pewien kontrakt – rzekł Hermes, a na biurku obok dziewczyny pojawiła się kartka papieru oraz długopis.
Kartka została zapisana jakimś dziwnym, nieznanym jej pismem. Kompletnie nie miała pojęcia co tam jest napisane. Zamiast jednak zapytać co znaczą owe znaki, stwierdziła, że skoro wszystko co teraz się dzieje to sen, co jej szkodzi podpisać kontrakt. Kiedy skończyła swój podpis, kartka i długopis zniknęły, a Hermes zachichotał.
- Dziękuję ci Beatrix. Nie pożałujesz swojej decyzji. Na razie muszę się pożegnać, ale jeszcze się spotkamy
I nagle dziewczyna obudziła się w łóżku, a przez okno zaglądało słońce, przypominające jej o ostatnim dniu wakacji. Spojrzała podejrzliwie na komputer, ale ten stał wyłączony i zakurzony. Teraz jeszcze bardziej była pewna, że nocny gość to tylko sen.
*
Nazajutrz zaczęła się nauka w nowej szkole. Nikogo tutaj nie znała, ale podobało się jej to. Mogła sama sobie zbudować reputację od zera, a znalezienie znajomych nie stanowiło dla niej kłopotu. Już po pierwszych tygodniach poznała kilka osób, z którymi chętnie zawrze dłuższą znajomość. Byli to rudowłosa, lubiąca się stroić i malować Gillian, okularnik z rodzaju wszystkowiedzących kujonów Clyde i wysportowany, trochę arogancki oraz nieustraszony Isaac.
W tym samym czasie media donosiły o różnych dziwnych zjawiskach i wypadkach, których szczególne natężenie wydawało się być w okolicach miasta, do którego Bea się przeprowadziła. Beatrix nie bardzo się tym interesowało, ale jeden z jej nauczycieli, matematyk Ross Goldberg, zwany przez uczniów Świrusem, bardzo i często na lekcjach nawijał o niestworzonych rzeczach, czy jakiś innych światach.
*
Już minęły prawie dwa miesiące odkąd Beatrix zaczęła chodzić do nowej szkoły. Tego dnia chciała być bardzo zabawna i wraz ze swoimi nowymi znajomymi zrobiła numer wychowawczyni swojej klasy. Miało być tylko dla śmiechu, ale skończyło się na sporym bajzlu, który, z racji braku ujawnienia prowodyra całej akcji, posprzątać miała cała czwórka, zostając po zajęciach w szkole. W trakcie roboty z nudów rozmawiali ze sobą o różnych bzdetach. Gillian jako pierwsza poruszyła temat ostatniej, burzowej nocy przed rokiem szkolnym i sennego spotkania z niejakim Hermesem. Beę bardzo zdziwiło to oświadczenie. Zaraz też powiedziała, że spotkało ją to także, a chwilę potem okazało się, że całej czwórce śnił się dziwny chłopak. Wspólnie stwierdzili, że to dziwne, aby tej samej nocy mieli identyczny sen.
Nim skończyli robić porządki w Sali lekcyjnej, nastał wieczór. Kiedy mieli odnieść wszystko do składziku sprzątaczki, a potem rozejść się do domów, usłyszeli jakieś dziwaczne, elektroniczne hałasy w sali komputerowej. Gdy tam weszli, wszystkie komputery były włączona i wyświetlały ten sam bezsens co w ich snach. Był tam również matematyk Świrus, który bardzo się z jakiegoś powodu cieszył.
- Wejdźcie drodzy uczniowie, chcę by byli świadkowie mojego wiekopomnego odkrycia! – zawołał nauczyciel na ich widok.
- A co pan takiego odkrył? – zapytał Clyde, wpychając się do środka.
- A cóż innego, jak nie Cyfrowy Świat, źródło wszystkich tych anomalii, o których trąbią te nic nieświadome media. Gdy ogłoszę swoje odkrycia, rząd przestanie dłużej ukrywać przed nami prawdę
- Świrus chyba zbzikował do reszty – Stwierdziła Gillian. – Chodźmy stąd
- Czekajcie! – zatrzymał ich matematyk. – Ja wcale nie oszalałem! O nie! Właśnie dziś udało mi się odkryć, jak otworzyć przejście, jak zobaczyć, co leży po drugiej stronie króliczej nory! Pokażę wam! – mężczyzna zaczął pisać coś na klawiaturze jednego z komputerów.
- Wynośmy się, proszę was. Zaczynam się go bać – prosiła rudowłosa, ale Isaac ją wyśmiał.
- To tylko niegroźny wariat. Możemy zobaczyć co takie mu się kluje we łbie – rzucił, idąc w stronę okupowanego przez matematyka komputera.
Chcąc nie chcąc, reszta za nim podążyła. Wtedy zobaczyli, że na monitorze znajdują się takie symbole, jak na kontrakcie, który wszyscy podpisali we śnie. Nagle matematyk skończył pisać i z tryumfalnym uśmiechem wcisnął klawisz enter. Naraz ekran rozbłysnąć czystą bielą i wyłonił się z niego wir, który wessał całą piątkę.
*
Beatrix znalazła się w pustce, którą wypełniało wyłącznie białe światło. Czuła się apatycznie, nie chciało się jej myśleć i nie mogła poruszyć. Wtedy raz jeszcze ujrzała Hermesa. Chłopak patrzył na nią niezwykle roześmiany. Chciała się odezwać, ale język też jej zdrętwiał.
- Czas bym wypełnił swoją część umowy i podarował obiecaną moc – odezwał się Hermes, a w jego ręce pojawiło się jakieś urządzenie, które przypominało elektroniczną, tandetną zabawkę dla dzieci. – Zawarta jest ona w tym artefakcie, ale odkrycie jej niuansów pozostawię tobie. Gdy będziesz już po drugiej stronie spotkasz kogoś z kim artefakt cię zwiąże. A teraz do zobaczenia
*
Kiedy Beatrix odzyskała przytomność była sama i nie znajdowała się w szkole, a raczej w jakimś jakby szałasie. Kiedy zaczęła krzyczeć imiona pozostałych, do środka wszedł dziwny, psowaty stwór, który oznajmił, że znalazł ją nieprzytomną i zaopiekował się nią. Wtedy uaktywniło się posiadane przez nią urządzenie, a oni oboje zrozumieli, że odtąd są ze sobą związani.

Rodzina:
Anna Derbent – To oczywiście matka Beatrix. To piękna, kasztanowłosa,  władcza kobieta, która chciałaby zaplanować sobie, swym dzieciom, a może nawet i przyszłym wnukom idealne życie od kołyski aż po grób. Zależy jej na tym, by jej córki miały jak najlepsze stopnie, a to prowadziło do kłótni z Beą. Obecnie jest po raz czwarty w ciąży i tym razem spodziewa chłopca.
Timothy Derbent – A to ojciec dziewczyny. Postać zdecydowanie bardziej przyjazna Bei, ale chociaż aż tak bardzo nie zależy mu na sukcesach naukowych dziewczyn, z powodu swojej wielkiej miłości oraz ufności do Anny, prawie zawsze bierze jej stronę, więc Bea kłóciła się z nim równie często co z matką. Zawsze marzył mu się syn i wkrótce to marzenie ma się spełnić.
Marie Wheeler – Najstarsza siostra z rodzeństwa. Od Bei jest starsza o 6 lat. Marie to małomówna, niezwykle poważna dama, która wszystko bierze na naukowy rozum i nic nie zostawia przypadkowi. Jest już i po studiach i po małżeństwie, ale na razie bez dzieci. Pracuje w jakimś laboratorium.
Jesicca Derbent – Średnia siostra. Od Bei starsza o 2 lata. To arcyambitna i arcyzdeterminowana osoba, która zawsze chce robić wszystko lepiej od Marie. Studiuje nawet na tym samym uniwersytecie co siostra, chociaż na innym kierunku.  
Edmund Derbent – To stryj Beatrix, młodszy brat jej ojca. Jest spokojnym, nieco zaniedbanym mężczyzną o jasnych włosach i zaroście. Jest kierownikiem w sklepie z elektroniką. Jego żona obumarła po porodzie, zostawiając go z synem, Benjaminem.
Benjamin Derbent – Dwunastoletni kuzyn dziewczyny. Uparty, ciekawski i gadatliwy chłopak, jasnowłosy jak jego ojciec.

Towarzysz/Towarzysze:
Na razie brak


Digimony:

Gazimon
Imię: Ispan

Poziom: 7
Atrybut: | Typ: | Rodzina:
Ataki: Paralyze Breath, Pitfall
Charakter i Historia: Ispan jest, w przeciwieństwie do większości swoich krewniaków, radosnym oraz przyjaznym Gazimonem. Na jego pysku zawsze gości lekki uśmiech. Nie obcy mu altruizm i chętnie pomaga innym digimonem, nawet jeśli nic przez to nie zyska. Uwielbia sobie żartować, szczególnie ze swojej właścicielki, wobec której jest też bardzo troskliwy, a nawet zazdrosny o nią, chociaż temu zaprzecza. Prawdą jest to, że krzywo patrzy na każdego samca, który znajduje się w towarzystwie Beatrix.
Co do jego przeszłości, Ispan przez większość swego życia był sam. Inne Gazimony odtrącały go za jego odmienność, a pozostałe digimony traktowały chłodno za to, że jest właśnie Gazimonem. Jednakże to jego chęć niesienia pomocy sprawiła, że spotkał Beę i został jej digimonem.
Płeć: Samiec
Linia Ewolucji:
Spoiler:
 

Box | Bank
Ekwipunek:
- 5000$
- Digivice
- 3x Pakiet Danych
- 1x All-Unit Patch

_________________


Ostatnio zmieniony przez GallAnonim dnia Pon Lis 02, 2015 10:50 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
Ayame

avatar

Female Liczba postów : 59
Join date : 10/04/2015
Age : 20

PisanieTemat: Re: KP Galliusza   Czw Lip 16, 2015 7:45 pm




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
KP Galliusza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Digimon Quartz :: Strefa Przygód :: Karty Postaci-
Skocz do: