IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przygoda The Coonmon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
BlackDream
Grafik
avatar

Female Liczba postów : 91
Join date : 17/06/2015
Age : 20
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Przygoda The Coonmon   Czw Sie 06, 2015 9:53 pm

Ten wiersz na początku twojej Historii tak trudno mi się czytało, że jeśli coś źle zrozumiałam, to śmiało się na mnie wydrzyj, i jeśli będzie bardzo przeszkadzać, każ poprawić.
---------------------


Deszcz uderzał o twoją twarz ograniczając widok. Uciekałaś, choć do końca nie wiedziałaś już przed czym. Rodzina? Przeszłość? Ten świat? To nieistotne. To nigdy nie było istotne. Liczyła się teraźniejszość oraz przyszłość, której nie mogłaś być pewna. Czy sobie poradzisz? Będziesz w stanie się utrzymać? Twój umysł nie był w stanie tego stwierdzić. Zajęty był biegiem. Nawet w momencie gdy przewróciłaś się wprost do kałuży, a ubranie nie dość, że brudne jeszcze kleiło się do twojego ciała, wstałaś i ruszyłaś dalej. Choć obdarte kolana niezwykle cie drażniły, to nic. Ucieczka - była najważniejsza? Ale dokąd?

***

Nie byłaś pewna, co się stało. Niby usłyszałaś błysk - ale nie było grzmotu, i zamiast ulicy wylądowałaś na łące, niemal pustej. Zaraz jednak przywitał cie dziwaczny stwór, a ty wystraszona od niego uciekłaś. W końcu, gdy nieco się do niego przekonałaś, rozmowa schodziła na coraz bardziej dziwny i denerwujący tor (nie licząc oczywiście, że Vincent ciągle starał się ciebie poderwać).
Kiedy jednak stwór zaczął gadać o jakiś dziwnych Nich, zamiast sprostować o kogo dokładnie chodzi, miałaś ochotę nieźle mu przywalić - aż w końcu się doigrał.
Zaraz też wytłumaczył, że przez urządzenie jakie masz w swojej kieszeni nazywane Digivice staliście się partnerami no i.. Chociaż bardzo być chciała - on sobie raczej nie pójdzie.
W końcu jednak zgodziłaś się iść za stworkiem, a ten zdawał się być bardzo zadowolony.

***

Minęliście kilka samotnych drzew, w spokojnej, a nawet i drażniącej ciszy. Niebo było czyste, ani jednej chmurki, która przysłoniłaby grzejące słońce. I zbawieniem na pewno było to, iż mimo wszystko nie było gorąco. Wręcz przeciwnie, było bardzo przyjemnie.
W dalszym ciągu jednak nie mogłaś przyzwyczaić się do takiej pogody. Wspomnienie o niedawnej burzy ciągle widniało w twojej głowie i przypominało o tym dziwnym błysku, który przeniósł cie tutaj. Aż wysuszyło ci ubrania!
- Kochana. - oznajmił nagle V. - Wiesz.. Tak o tym nie mówiłem.. Ale dzisiaj to my raczej do Nich nie dojdziemy. Trza będzie gdzieś przenocować, co prawda do nocy jeszcze daleko, ale.. - spojrzał na ciebie, by sprawdzić, czy nie podążały w jego kierunku jakieś nieprzewidziane obiekty. - Nie będzie ci przeszkadzać spanie na ziemi co nie? - tym czasem w oddali zaczął wyłaniać się las. Wyglądał całkowicie normalnie.
- Och! I moja droga o nic się nie martw! W razie czego będę cie bronić, by następnie dostać od ciebie słodkiego ca.. - i w tym momencie urwał, wiedząc jak mogłoby się to skończyć. - Ekhem.. By następnie usłyszeć słowa podziękowania.

_________________
KP
Box || Bank


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Nie Sie 09, 2015 3:09 pm

Wciąż nie pojmowałam co dokładnie się wydarzyło. Jeszcze przed chwilą znajdowałam się w zupełnie innym miejscu, uciekając przed... już sama nie pamiętałam przed czym... Natomiast teraz byłam już w zupełnie innym miejscu, tak obcym, tak różniącym się od od tego wszystkiego co wcześniej widziałam. Może to tego właśnie chciałam? Może niebiosa spojrzały na mnie swym litościwym wzrokiem i postanowiły spełnić marzenie, pragnienie jednej, biednej dziewczyny. Być może coś innego to spowodowało, ale nie ważne, to w żadnym stopniu nie było istotne. "Masz babo placek", uciekłam, tylko to się liczyło...
To miejsce było takie niezwykłe, takie prawdziwe. Słonko i jego ocieplające promienie były takie przyjemne, zupełnie jakby na nowo ładowały mnie życiem, nie powiem, całkiem miła odmiana, ale wszak wszystko jest lepsze od deszczu, nieprawdaż?
Mimo wielu pytań w głowię, ignorowałam je, po raz pierwszy chciałam się nie przejmować, nie martwić się nad przyszłością, nie męczyć się nad przeszłością, po prostu żyć i chwytać chwilę.
Łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić, znajdowałam się w zupełnie obcej krainie, a mój przewodnik, czy tam "partner", był jakimś dziwacznym monstrum. Nie ufałam mu, nie potrafiłam, mimo tego podążała za nim. Kto wie, być może to była wina strachu, wiem, nie wyglądał zbyt imponująco, ale byłam pewna, że gdyby chciał mnie powalić, zrobiłby to bez problemu. Więc jeśli dominował nade mną, dlaczego nie zabił mnie od razu, tylko każe za sobą iść. Nie było dla mnie zaskoczeniem jakby była to jakaś cześć jego planu, ale nawet jeśli, wolałam już tam pójść na własnych nogach. Z drugiej strony może właśnie chciałam mu zaufać, dać mu szansę...
Miałam ogromny mętlik w głowię, starałam się odgonić te myśli z głowy, skupić się na tym pięknym dniu, ale te myśli ciągle walczyły, nie chciały się poddać.
Czułam jak robi mi się nie dobrze, ale za wszelką cenę starałam się tego nie pokazywać i wtedy odezwał się Vincent.
Przez chwilę wpatrywałam się w niego, zupełnie jakbym zapomniała o jego istnieniu, na szczęściu ogarnęłam się zanim zdążył coś zauważyć, przynajmniej taką miałam nadzieję.
"Spanie na ziemi" powtórzyłam jego słowa w myślach. Chciałam mu odpowiedzieć, że nie wiem, bo naprawdę nie wiedziałam, do tej pory nigdy nie przytrafiło mi się coś takiego, więc skąd mogłam wiedzieć. W sumie dopiero teraz dotarło do mnie w jakiej sytuacji się znalazłam. Sama, w nieznanej krainie, zupełnie bez niczego, jedynie jakaś kreatura jako niby "partner". Za co ja mam tutaj żyć? Co ja mam tutaj jeść? Gdzie ja mam spać? W CO JA MAM SIĘ UBRAĆ?! Czy niczym w bajkach mam cały czas chodzić w tym samym?! CO JA SOBIE MYŚLAŁAM?! NA JAKĄ CHOLERĘ UCIEKAŁAM Z DOMU?!
Panika uderzyła mnie niczym samolot w dwie wieże, byłam całkowicie przerażona, nie mogłam myśleć jasno, w ogóle nie mogłam myśleć.
"Kochana spokojnie, wszystko będzie dobrze" powtarzałam sobie w myślach dopóki sama w to nie uwierzyłam, co nie było proste.
Nie wiem jakim cudem, ale udało mi się jakoś się ogarnąć, jakąś powstrzymałam wewnętrzny atak strachu.
- Jeśli nie ma innego wyjścia, jakoś przeżyję - odparłam mu możliwie jak najbardziej obojętnym tonem.

_________________


Ostatnio zmieniony przez The Coonmon dnia Pią Wrz 18, 2015 6:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
BlackDream
Grafik
avatar

Female Liczba postów : 91
Join date : 17/06/2015
Age : 20
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Pon Sie 10, 2015 10:23 pm

Pogoda nie miała zamiaru przypominać o burzy, która to jeszcze przed chwilą trwała. Słońce w dalszym ciągu świeciło, a wy pokonywaliście kolejne metry trasy w kompletnej ciszy. Vincent nie wiedział nawet czy może się odezwać, w pewnym sensie bał się, że znów wybuchniesz i biedaczysko znów będzie męczył się z bólem głowy. Jednak zarówno ty, jak i on mieliście już dość tej ciszy.
- Kochana.. Bo wiesz.. Jesteś może głodna? - spytał niepewnie, i zaraz też zaczął rozglądać się dokoła za jakimś jedzeniem.
Akurat weszliście już do lasu. Powitał cie miły, wilgotny i chłodny zapach, taki sam jak w każdym innym lesie. Ten świat zdawał się być bardziej podobny do tego, w którym żyłaś niż mogłoby się wydawać. Ciekawe czy jedzenie jest tutaj takie samo.
Nagle, V wybiegł przed ciebie, uśmiechając się od ucha do ucha.
- Kochana! To miejsce nadaje się idealnie na nockę! - oznajmił, wskazując dziuplę w gigantycznym drzewie, które najwyraźniej było jednym z tych najwyższych i najstarszych. Przy okazji, wejście do niej nie było wcale takie trudne, kilka sprawnych skoków bo grubych gałęziach i jest się w środku. Vincent nawet nie czekał, tylko od razu udał się sprawdzić stan dziupli. Stwór sprawnie wspiął się do waszego przyszłego tymczasowego domu. Chwilę coś tam pogrzebał i radośnie oznajmił, że możesz wejść.
Niechętnie wspinałaś się po drzewie, w pewnym momencie nawet niebezpiecznie zachwiałaś się i o mało nie spadłaś, jednak czuwający nad wszystkim V-mon uratował cie od upadku i zapewne żądał całusa, ale powstrzymał się na myśl o jakiejś przykrej niespodziance typu pięść.
W środku, dziupla jak dziupla. Drewno tu, drewno tam. Trzeba jednak przyznać, że dla tego widoku było warto.
- No.. To ty tutaj trochę posiedź, a ja idę po jedzenie. Ja już na pewno jestem głodny. - po tych słowach, wyszedł z waszej kryjówki, i kilka susów później nigdzie go nie widziałaś.

_________________
KP
Box || Bank


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Wto Sie 18, 2015 9:10 pm

"Głodna?" powtórnie powtórzyłam za nim, aż mnie dreszcze przeszły. Nawet nie chciałam wiedzieć, co takiego coś jak Vincent może uznawać za jedzenie. Zapewne coś ohydnego, może robaki? A może nawet... Brrr...
Nie, nie chciałam o tym myśleć, już i tak było mi nie dobrze. Rzeczywiście, jak sobie to przemyślałam, z ogromną chęcią bym coś zjadła, to był bardzo... szalony dzień, a nic nie działa lepiej na ciało i mózg niż jedzenie. Zdecydowanie gorzej jeśli papu to coś tak ohydnego, iż nawet nie mogę o tym myśleć, wtedy tak, mam olbrzymi problem.
"Kochana spokojnie" po raz kolejny musiałam sam się uspokoić, czując jak nadciąga kolejny atak paniki. "Przecież jeszcze nie wiesz co on zaproponuję ci do jedzenia". Mimo własny pokrzepiających słów, coś czułam, że to nie będzie homar i lampka czerwonego wina.    
Bez słowa kontynuowała dalej podróż, za dużo się działo i nawet nie wiedziałam co powiedzieć. V niezbyt dzielił się szczegółami, zresztą nie sama nie byłam pewna, czy jestem na nie gotowa.
"To jakiś żart, prawda? Proszę, powiedz, że to żart?" cudem nie wypowiedziałam tego nagłos, przynajmniej taką miałam nadzieję. Jedno krótkie spojrzenie na twarz Vincenta przekonało mnie, że on nie żartuję i o dziwo jakoś wielce mi to nie pomogło.
Sama dokładnie nie wiedziałam jak, ani dlaczego, lecz jakimś cudem udało mu się mnie przekonać, abym wlazła na drzewo, być może to był szok.
Wspinaczka i wszelaka inna aktywność fizyczna była mi obca, więc z niechęcią musiałam przyjąć pomoc niebieskiego, byle mu do głowy znowu coś nie strzeliło!
Wnętrze nie robiło wrażenia, a jak już to ujemne, przynajmniej widoczek ładny...
Całkowicie nie byłam gotowa na to, że V mnie nagle zostawi tutaj samą, ale było za późno, nawet nie miałam okazji zaprotestować.
Jednakże stało się, zostałam całkiem sama w ciemności, uwięziona w cieniu i przerażona. No dobra, fakt, przesadziłam, ale kto by nie bzikował będąc sam w dziwnym, nieprzyjaznym, nieznajomym miejscu?
Najgorsze było jednak to, że nie mogłam zejść na dół, znaczy teoretycznie mogła, ale wizje w mojej głowię podsuwały mi różne rezultaty tej drogi i żadne z nich nie było pozytywne.
- A więc... to tak umrę... - mówię sama do siebie.

_________________


Ostatnio zmieniony przez The Coonmon dnia Pią Wrz 18, 2015 6:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
BlackDream
Grafik
avatar

Female Liczba postów : 91
Join date : 17/06/2015
Age : 20
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Pią Sie 28, 2015 11:42 pm

Jakiekolwiek nie byłoby to jedzenie, twój żołądek był gotów na wszystko, chociaż umysł raczej nie był przygotowany na jakieś niezwykle egzotyczne potrawy. Jednak jedno i drugie wiedziało - homara i wina nie będzie. Takich luksusów nie miałaś co na razie oczekiwać. W końcu, ledwo tu trafiłaś! Nikt raczej nie oczekiwał twojego pojawienia się, więc raczej też nikt nie szykował wytrawnej kolacji.. Albo obiadu. Licho z tym, to papu i to papu!
Vincent może i wyglądał na stwora, który jest zdolny do zjedzenia wszystkiego co chodzi po tym świecie, ale bez wątpienia zdawał sobie sprawę, że ludzie nie mogą zjeść robaków, a na pewno nie z własnej woli.
Siedziałaś w dziupli niczym pisklę oczekujące powrotu matki. Żołądek zaczynał najgłośniejszą porcję swojego marszu, przypominając, że minęło jakieś pół godziny, a on jest pusty.
Wyglądałaś ostrożnie przez jedyne wejście do waszej aktualnej kryjówki, i nie widziałaś niczego w pobliżu.
- Wróciłam Kochana! - usłyszałaś nagle głos V-mona, który wpadł do środka o mało nie zderzając się z tobą. Ale bez wątpienia przyprawił cie o stan niemal zawału serca.
- Przepraszam, że kazałem ci tyle czekać. Mam nadzieję, że lubisz owoce. Nie wiem zbytnio co wy ludzie lubicie jeść.. Ale owoce, to raczej każdy z was lubi. W tutejszym lesie jest ich pełno co prawda, ale specjalnie dla ciebie szukałem o właśnie tego. - powiedział podając ci wielki Wiśniopodobny owoc.
- To.. To nie wiem jak się nazywa, ale jest cholernie smaczne! No i, bardzo syte. - siadł koło wyjścia, i sam dla siebie wziął ze sterty kilka owoców, które bardziej przypominały krzyżówkę Marchwi z Truskawką, niż coś normalnego.. Ale widocznie bardzo mu smakowało. Wypowiedział jedynie słowa "Smacznego Kochana!" po czym zaczął pałaszować.
Tobie natomiast spadł kamień z serca.. Nie było robali. Nie było też homara. Ale było coś całkowicie normalnego.

_________________
KP
Box || Bank


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Pią Wrz 18, 2015 9:08 pm

"Lepszy rydz niż nic" przywołuje w myślach stare przysłowie. Nigdy nie byłam wielką fanką owoców, ani zdrowego jedzenia, ale wyglądało na to, że na nic innego nie mogę liczyć, przynajmniej w najbliższym czasie.
- Dziękuje - mówię do niego z jak najbardziej przekonującym uśmiechem.
Choć drobny gest nie zmienił mojej niepewności do niego, to rzeczywiście byłam mu wdzięczna, partner czy nie, pomógł mi się w miarę odnaleźć w tym dziwnym, obcym świecie.
Przyglądam się zdobyczy Vincenta, szukając czegoś zbliżonego do ludzkich klasyków, jednak w końcu się poddaje i biorę te proponowane przez niego.
- Więc V, często ratujesz i dokarmiasz niewiasty w tarapatach, czy to tak wyjątkowo? Bo jak na razie całkiem nieźle ci idzie - pytam się, spoglądając na niego ukradkiem. W głowie ułożyłam zupełnie inne zapytanie, o innym tonie, ale w czasie ugryzłam się w język. Najpierw musiałam wybadać stworka, a zaczęcie rozmowy wydawało mi się w tej sytuacji najrozsądniejsze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
BlackDream
Grafik
avatar

Female Liczba postów : 91
Join date : 17/06/2015
Age : 20
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Sob Wrz 26, 2015 8:17 pm

Vincent zanim odpowiedział na twoje pytanie postanowił skończyć przeżuwanie jedzonego przez niego w tym momencie owoco-warzywa. Postanowił zachowywać się tak jak należy w obecności takiej damy jak ty, więc nie mógł pozwolić sobie na mówienie z pełną gębą!
- Widzisz Kochana. Na tym świecie jest co prawda wiele pięknych niewiast, które potrzebują mojej pomocy.. Ale ty.. Ty jesteś jedną z piękniejszych jakie widziałem, i nie mógłbym Cie zostawić samej na pastwę losu, w końcu jako prawdziwy dżentelmen, powinienem pomagać damie w opresji. - odpowiedział starając się mówić jak najdostojniej, chociaż po chwili i tak nie wytrzymał i dodał:
- A tak szczerze, to jesteśmy partnerami i nie mogę cie zostawić głodującej i w potrzebie. - prawdopodobnie to zdanie miało na celu uchronić go przed twoją pięścią, w dalszym ciągu nieco się obawiał, że wszelkie miłosne zapędy sprawią, że oberwie. Wpakował sobie marchkawkę do ust, i zaczął ją mielić.
Ty z resztą też postanowiłaś skupić się już na jedzeniu i spróbowałaś owocu, którego szukał specjalnie dla ciebie. Był całkiem słodki, ale też i nieco kwaśny. Taka czereśnio-wiśnia, pod względem smaku. I tak jak wspominał V, już po kilku kęsach czułaś jak twój żołądek stanowczo mówi "Jeszcze chwila i będę pełny!".
Obiad, czy tam podwieczorek w tym momencie, mijał wam dość przyjemnie. Kto w końcu nie cieszy się na widok papu? Jednak ta słodka, krótka sielanka w tymże momencie została zakłócona. Drzewo zachwiało się, jakby coś mocnego w nie uderzyło, ale i jednocześnie nie chciało złamać. Usłyszeliście też głos podobny do Orlego, oraz trzepot skrzydeł.
- O cholerka.. - powiedział wystraszony V-mon. - To chyba.. Aquilomon. Niech to! A więc dlatego tyle tu było tych gałęzi! Chyba zniszczyłem mu gniazdo.. Nieco to.. - warknął zły na siebie.
Ptak krążył dokoła drzewa, i chyba nie miał też najmniejszego zamiaru was stąd wypuścić. Wręcz przeciwnie, chyba chciał z was zrobić sobie podwieczorek.
- Kochana! Powiedz, że masz jakiś pomysł jak stąd uciec!

_________________
KP
Box || Bank


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Nie Lis 08, 2015 4:32 pm

Czując jak powoli brzuch mi się zapełnia, niewątpliwie byłam zadowolona. Przynajmniej na chwilę mogłam zapomnieć o mej dziwnej sytuacji w której obecnie się znalazłam.
Wciąż nie pojmowałam tej całej idei z byciem partnerami, ale coś mi mówiło, że zawsze mogłam gorzej trafić, a być może taką miałam nadzieję. V zapewne nie był idealny, ale przynajmniej wydawał się być w miarę porządku, na razie.
Atak ptaka całkowicie mnie zaskoczyła, a jeszcze bardziej reakcja Vincenta na nią.
- V! - warknąłem na niego wściekła. - Jak to zniszczyłeś mu gniazdo?! - Nie mogłam absolutnie uwierzyć w to co się stało, jak on mógł zachować się tak nieodpowiedzialnie. - Ja?! - oburzyłam się. - Sądziłam, że wiesz co robisz?! - chciałam dalej kontynuować tyradę, lecz mimo wszystko strach wziął nade mną górę.
"Cholera" przeklęłam w myślach, widząc jak niewielki pożytek będę miała ze swojego "partnera". "Skoro V umie mówić i mnie rozumie, to może..." przebiegła mi przelotna myśl.
- Przepraszam panie A... - Zatrzymałam się na chwilę, próbując sobie przypomnieć jak Vincent go wcześniej nazwał. - Alojzy! My nie chcieliśmy! To był wypadek! Naprawdę przepraszamy, może uda mam się jakoś dogadać? - próbuje jakoś przebłagać orła, mając nadzieję, że znajdę w nim choć trochę ludzkich uczuć i manier.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
BlackDream
Grafik
avatar

Female Liczba postów : 91
Join date : 17/06/2015
Age : 20
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Sob Lis 21, 2015 9:31 pm

- Ja serio byłem pewny, że to tylko kupa gałęzi! - zawołał Vincent bez wątpienia zły na siebie z tego powodu, i to nawet bardzo zły, tak bardzo, że nie dało się tego opisać. Wpadł w panikę i nie wiedział nawet co powinien zrobić.
Orzeł natomiast krążył dokoła drzewa i ciągle w nie uderzał tak, że trudno było utrzymać się na równych nogach. Raz niemal się nie przewróciłaś, a Vincent i tak leżał na ziemi wystraszony nie wiedząc w dalszym ciągu co powinien zrobić.
Kiedy nazwałaś ptaka "Alojzy" jedynie bardziej się zdenerwował. To chyba musiała być samica.. I to bardzo wściekła samica. Cieszcie się, że nie było tutaj jaja. Wtedy pewnie już byście nie żyli.
Słowa o przeprosinach nie dawały zbyt dużo, ale też i ptak przestał taranować drzewo, które o mało się nie przewróciło. Chwiało się jedynie na boki i próbowało uspokoić.
Wielkie oko ptaka zajrzało do środka, a wtedy.. BAM! Vincent uderzył swoją.. Świecącą się pięścią prosto w oko Aquilomon'a wykrzykując przy tym "V-mon Punch!". Orzeł niczym poparzony odskoczył od wejścia, machając na lewo i prawo głową i trzepocząc skrzydłami. Wszędzie zaczęły latać pióra, a V złapał cie za rękę i pognał w kierunku wyjścia.
Mijaliście stopnie z gałęzi w zawrotnym tempie i dodatkowo o mało nie spadłaś! Całe szczęście V-mon czuwał nad sytuacją i dzielnie cie trzymał nie pozwalając byś zleciała. Znaleźliście się na ziemi, gdy ptak ponownie zajrzał do środka. Jakież było jego zdziwienie gdy zniknęliście! Ale bez wątpienia też się z tego powodu cieszył. Obejrzał się jedynie, gdzie jesteście i ryknął przeraźliwie chcąc was jak najlepiej przestraszyć. I bez wątpienia mu się to udało, bo jedynie przyśpieszyliście. Pędząc jak gepardy opuściliście las i trafiliście na jakąś ścieżkę. Niebieski smok chciał iść dalej, ale ty stanowczo odmawiałaś. Usiadłaś na uklepanej ziemi i dyszałaś.
- No nie mów, że cie to zmęczyło. Przebiegliśmy ledwo pół lasu! - oznajmił oburzony V, który chętnie biegłby dalej. W tym momencie wręcz prosił się o lanie, tyle, że nie miałaś na to siły.
- No nic.. Odpocznijmy chwilę i idźmy tą ścieżką. Może dojdziemy do jakiegoś schronienia, póki słońce nie zajdzie.

_________________
KP
Box || Bank


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   Nie Lis 22, 2015 1:49 pm

Nie to, że ten, ale to był tak dobry moment na wprowadzenie moich pakietów danych i digievo V-mona :( ale ok, ty jesteś mg, ty decydujesz.



- He - westchnęłam ciężko, siedząc na ziemi. - Muszę przyznać, że takich atrakcji u siebie to nie miałam.
Wiedziałam, że powinnam odczuwać wściekłość, w końcu Vincent przez swoją głupotę i nieodpowiedzialność omal nas nie pozabijał, jednak z drugiej strony już od dawna nie czułam takiego przypływu adrenaliny, to było odświeżające uczucie. Już dawno nie czułam się tak żywa i tak szczęśliwa, że jeszcze oddycham.
- V, niezły prawy sierpowy - pogratulowałam mu. Naprawdę zrobił na mnie pozytywne wrażenie, nie spodziewałam się w nim, aż takiej siły i determinacji. Chyba powoli zaczynałam go coraz bardziej lubić, choć do zaufania, zwłaszcza po ostatniej akcji, wciąż daleko było.
Czując, że już odzyskuje siły, z lekkim trudem wstaje z miejsca. Nie to, że szczególnie chciało mi się gdziekolwiek ruszać, ale wolałam być jak najdalej możliwe od Alojzego, kto wie czy nagle coś nie strzeli mu do głowy i nie ruszy za nami.
- Dobra Vincent, idziemy! - oświadczam uroczyście głosem pozbawionym wszelakiej ekscytacji. - Tym razem znajdź nam coś co nie skończy się bitką i ucieczką, jasne?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przygoda The Coonmon   

Powrót do góry Go down
 
Przygoda The Coonmon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Przygoda Alucarda - Ten, który przynosi mrok

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Digimon Quartz :: Strefa Przygód :: Przygody :: MG BlackDream-
Skocz do: