IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rudeus Greyrat kontra Digiświat!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Pią Lis 20, 2015 3:12 pm

Padłeś jak trup prosto przed siebie. Lądowanie na szczęście nie było twarde, co prawda nie należało do najmilszych, ale zawsze mogło być gorzej. Pierwszym co wyczułeś była całkiem wysoka trawa, a stamtąd skąd pochodziłeś, było to bardzo rzadki widok, wszystko musiało być zadbane i na pokaz. Dopiero gdy poczułeś ziemię pod paznokciami całkowicie się ocknąłeś i niczym sprężyna wskoczyłeś na proste nogi.
Nagle i niespodziewanie znalazłeś się w zupełnie obcym miejscu, zarazem podobnym i zupełnie innym od wszystkiego co znałeś do tej pory.
Niebo było wręcz niezwykle błękitne z nielicznymi białymi chmurkami składających się z pikseli? Nie, to nie mogło być. Przetarłeś parę razy oczy, ale wrażanie wizualne nie znikało. Zresztą nie tylko nieboskłon był... wątpliwej jakości (?), gdyż wszystkiemu dookoła zdarzało się co najmniej z raz mignąć pikselami.
Co prawda nie wyglądało to jak 8bitowe rpg lub minecraft, lecz było to dziwne wrażenie do którego trudno było się przyzwyczaić.
Byłeś praktycznie sam na ogromnej polanie z niewielką liczbą drzew tu i tam. Praktycznie sam, gdyż przed tobą dosłownie wykluwało się jajo. Ze skorupki wydostała się mała czarna kulka, która nagle zaczęła rosnąc w błyskawicznym tempie. W ciągu sekundy stworzenie przeszło z dziesięciu centymetrów do trochę poniżej metra. Przed tobą stanęło coś co wyglądało na bękarcie dziecię człowieka i lwa (?), lub, jeśli ktoś by wolał, zezwierzęcony Hellboy. Istota machała ci swym ognistym ogonem na powitanie.
W ciągu jednej sekundy tyle się wydarzyło, a w twojej głowie gościło jedynie jedno pytanie:
Jak do cholery się tutaj dostałeś?

~~ Parę chwil wcześniej w mistycznej krainie nazywanej Los Angeles ~~

- Mamo, a Rudues znowu zalał łazienkę!
O tak, kolejny, nowy piękny dzień.
Odkąd wróciłeś do domu, każdy kolejny dzionek był identyczny, zupełnie jakbyś był uwięziony w jakiejś chorej pętli. Sam nawet nie wiedziałeś ile minęło czasu od twojego powrotu do domu. W szkole czas pędził nieubłaganie, cieszyłeś się każdą chwilą, ale teraz życie zwolniło do ślimaczej prędkości.
Nie interesując się kolejnymi, niesłusznymi oskarżeniami, zszedłeś na dół, gotów zjeść śniadanko. Pierwszym co ujrzałeś w kuchni była twoja mama, zbyt dobrze wiedziałeś co to znaczy.
Kobieta sączyła powoli kawę czekając cierpliwie, aż zrobisz sobie jedzenie, jakby nie chciała zaczynać tematu teraz, gdy stoisz tak blisko ostrych noży.
- Rudues - słowa matuli zaakompaniowały ci podczas siadania do stołu. - Nie możesz dalej tak żyć. Znajdź sobie pracę, albo choćby nawet dziewczynę, a nawet chłopaka! - zaczęła jak zwykle swój dzienny wykład. - Twoje rodzeństwo powoli zaczyna układać sobie życie, a ty ciągle siedzisz w domu i nic nie robisz. Sara bierze za pół roku ślub, a ty nawet nie masz z kim iść na wesele własnej siostry! - podkreśliła jakby to była najważniejsza rzecz na świecie. - Rudues, proszę cie, pomyśl nad swoim życiem, przeraża mnie to co widzę...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Pią Lis 20, 2015 5:01 pm

- Serio? Pixele na niebie ? Przecież byłem w kuchni...- Po wypowiedzeniu tego zdania postanowiłem rozejrzeć się po okolicy. Lądowanie które oceniłem na dwa w dziesięciostopniowej skali nie wyrządziło mi jakichś większych obrażeń. Wysoka trawa i te pixele wydały mi się niesamowicie podejrzane. Całe zdarzenie wydało mi się conajmniej dziwne. Jeszcze chwilę temu jak co ranek słuchałem bełkotu matki na temat ślubu. W sumie z dwojga złego lepiej być tu niż słuchać tych pierdół. Może zasnąłem słuchając jej gadania ? Nie, to nie możliwe. Nie odczuwał bym wtedy głodu. Gdzie ja do cholery jestem ?!
Dopiero po chwili zwróciłem uwagę na dziwnego stworka znajdującego się przede mną. Nie wyglądał mi na coś co może mi zagrozić. W końcu ledwo dosięgał mi do pępka. Zaraz! Czy on przypadkiem nie wyszedł z tego jajka przed chwilą ? Jak on się tam zmieścił? Z resztą co mnie to obchodzi. Chyba się cieszy na mój widok

-Cześć! Jak się masz? - Zadałem mu pytanie. Cholera zjadłbym te grzanki....

_________________
Moja Karta Postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Sob Lis 21, 2015 7:22 pm

~~ Dalej parę chwil wcześniej w mistycznej krainie nazywanej Los Angeles ~~

- No dobrze, skoro nie chcesz rozmawiać - zaczęła twoja matka, widząc u ciebie brak chęci do rozmowy. - To chociaż pójdź do sklepu kupić mleko, dobrze?
Dalej wszystko potoczyło się tak szybko, że nawet nie pamiętałeś czy w ogóle coś zjadłeś. Wstałeś z miejsca i udałeś się do drzwi, coś ci w nich nie pasowało, ale było już za późno. Gdy tylko je otworzyłeś, ujrzałeś fioletowy wir i zanim doszło do ciebie co się dzieje, coś bezwzględnie cię wessało do środka.

~~ Powrót do teraźniejszości ~~

Dziwne stworzenie coś ci się przyglądało w kompletnym milczeniu. Wyraźnie było tobą zainteresowane, jakby badało cię dokładnie wzrokiem. To było dziwne uczucie, zwłaszcza, iż stwór nie miał zamiaru ci odpowiedzieć. Zamiast tego coś innego nagle przykuło twoją uwagę. Na ziemi, obok miejsca gdzie wylądowałeś, leżało coś znajomego, a zarazem całkowicie obcego. Było to małe tajemnicze urządzenie, jak jakaś zabawka z lat 90 typu tamagotchi. Jasnoniebieska obudowa z trzema granatowymi przyciskami i dziwacznymi symbolami, których za cholerę nie mogłeś zrozumieć. Chwilę ci zajęło zanim pojąłeś gdzie to wcześniej widziałeś. Tego dnia, na frontowych drzwiach swojego domu, ujrzałeś rysunek tego urządzenia, to temu coś ci w nich nie pasowało, ale byłeś zbyt zajęty zwyczajowością dnia, aby od razu się tym przejąć.
Hellboy również zauważył przedmiot i uśmiechnął się, niestety złośliwie, niestety gdyż widać było, że coś knuje. Stwór nagle padł na cztery łapy, gotów do akcji.
- Złap mnie! - rzucił ci wyzwanie, po czym niczym delfin zawrotnym skoczył do tyłu i zaczął biec z niesłychaną prędkością.

_________________


Ostatnio zmieniony przez The Coonmon dnia Sob Lis 21, 2015 7:28 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : brak "!")
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Sob Lis 21, 2015 10:34 pm

-Nie zamierzam bawić się z kimś kto nie zna podstawowych zasad kultury !- Rzuciłem uciekającemu maluchowi. Trzeba przyznać że wymyśliłem całkiem zgrabną wymówkę dla swojego lenistwa. Jestem głodny, nie wiem gdzie jestem a jakieś małe coś lżejsze o nie wiadomo ile kilogramów chce żebym je gonił. Niedoczekanie jego!

Podniosłem z ziemi to małe coś i zacząłem je oglądać. Co to może być? Cholera czemu ja muszę mieć takie duże palce.... Nie mogąc trafić w żaden przycisk schowałem to coś do kieszeni. Wydaje mi się że to należało do tego stworka więc jeśli się zmęczy i zobaczy że czegoś mu brak to na pewno wróci. Swoją drogą naprawdę dziwnie wyglądał. Tak czy siak nadal jestem głodny. Nie wygląda na to żebym miał szybko wrócić. Muszę znaleźć coś do jedzenia więc powoli udaję się w stronę w którą pobiegł maluch. Na szczęście jestem wolny od jej jazgotu (tzn. matki)

Idąc za tym stworkiem staram się rozglądać na boki w poszukiwaniu czegoś co wygląda na jadalne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Nie Lis 22, 2015 12:41 pm

Cel wydawał się prosty, ale w dziwnym, pikselowatym świecie, nawet tak proste zadanie wydawało się być niewykonalne. Robiąc krok za krokiem dostrzegłeś coś niesamowitego, dosłownie nic się nie zmieniało. Fakt, minąłeś już parę drzew, ale kilkanaście metrów dalej znajdowały się kolejne i to praktycznie identyczne. Im dłużej szedłeś tym większe miałeś wrażenie, że idziesz w kółko, jakby miejsce nie chciało cię przepuścić dalej.
Hellboy zniknął i nie było po nim żadnego śladu, chyba tajemniczy przedmiot nie należy do niego, ewentualnie mu na nim nie zależało.
Trudno powiedzieć jak długo, ale przez jakiś czas poruszałeś bez żadnego progresu całkiem sam. Czułeś się jak w grze, która nie miała zamiaru odblokować kolejnego etapu, dopóki nie spełnisz wyznaczonego zadania, co byłoby o wiele łatwiejsze, gdybyś wiedział co masz kurka zrobić.
Będąc pod jednym z drzew, poczułeś jak coś staje za tobą. Zareagowałeś za późno, gdy się odwróciłeś, tyły miałeś puste.
Nagle usłyszałeś śmiech. Nad tobą, na gałęziach, leżała znajoma ci postać, to samo stworzenie, które wcześniej rzuciło ci wyzwanie. W jego łapach znajdował się tajemniczy przedmiot, który znalazłeś wcześniej. Istota podrzucała go od niechcenia, rzucając ci złośliwe spojrzenie.
- Nudny jesteś - rzekł hellboy, rzucając ci urządzenie. - Myślałem, że będziesz fajniejszy...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Nie Lis 22, 2015 1:23 pm

-A ja myślałem że będziesz kulturalniejszy. Wymyśl grę gdzie będziemy mieć równe szanse cwaniaku. - Odparłem po czym siadłem spokojnie pod drzewem.
- Nie bawię się w gry których nie mogę wygrać - Rzuciłem uważnie obserwując małego. Ten maluch naprawdę jest szybki. Nawet nie zauważyłem kiedy mi to zwinął. Nie ma sensu skakać po tym drzewie jak małpa, przecież i tak mi ucieknie. Jedyne co mi zostaje to próba prowokacji go do niekorzystnej dla niego gry. Postanowiłem spróbować zagrać na jego chęci współzawodnictwa.
-Czyżbyś się bał tego że gdy wyrównamy szanse nie dasz mi rady mały?- Lekceważenie plus wyzwanie. To zawsze działa. Jeśli ten chłopiec ma choć trochę temperamentu nie ma szans żeby się temu oparł. Obserwując jego minę postanawiam podkręcić tempo
- Myślałem że jesteś odważniejszy. Chcesz się bawić w gry które wygrywasz? Nuuuda- Kończąc to zdanie postanowiłem wrócić do poszukiwania jedzenia. Jeśli się złapie to będzie zabawnie, jeśli nie no to pech. Oddalam się w bliżej nie określonym kierunku nie czekając na jego reakcje. Mam nadzieje że udało mi się wyjść z tej dziwnej pętli. Przecież to nie realne.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Nie Lis 22, 2015 8:58 pm

Hellboy uśmiechnął się jeszcze szczerzej, sięgnął ręką do jednej z gałęzi ukrytej w liściach drzewach, a następnie zeskoczył na dół.
- Carmelo - przedstawił się, kłaniając się przed tobą, choć był to uroczysty gest, wiedziałeś, że robił to z cynizmu, a nie z grzeczności. Stworek oparł się o pień drzewa i wyciągnął z kieszeni czerwone jabłko.  
- Nie wszystkie gry można wygrać, niektóre nawet należy przegrać. Zawsze jednak warto się starać - rzekł, rzucając ci owoc do rąk. - Zapamiętaj to sobie, będziesz miał o jedną lekcję mniej.  
- Ale masz rację - dodał po chwili. - Jestem od ciebie szybszy, zwinniejszy, silniejszy i zdecydowanie sprytniejszy. Zagrajmy więc w coś gdzie mamy równe szanse... Wiem! - krzyknął nagle triumfalnie. - Papier, kamień, nożyce, ale zróbmy to tak ciekawie. Jeśli ty wygrasz, dam ci spokój i nigdy więcej mnie nie zobaczysz. Natomiast jeśli wygram ja, będziemy podróżować razem. Jasne? Spokojnie, remisów nie planuje... - zakończył z tajemniczym uśmiechem.
- Trzy - nie czekając na twoją odpowiedz, zaczął odliczanie - Cz te ry! - krzyknął wystawiając przed sobą zaciśniętą pięść. Jego ruch był tak błyskawiczny, że miałeś odpowiednią ilość czasu, by dać co uważałeś za stosowne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Nie Lis 22, 2015 9:12 pm

- Rudeus Greyrat. Miło mi. -Odwracam się do stworka i wyciągam zaciśniętą pięść. Patrzę się na stworka żeby wybadać jego reakcje. Całkowicie nie rozumiem jego podejścia, jaki jest sens w graniu w gry których nie można wygrać. Ten stworek naprawdę potrafi mi zaleźć za skórę. Ale nie dam u poznać po sobie że mnie irytuje. nie dam mu tej satysfakcji. Mały czerwony karzeł....

- I co teraz kolego ? Nie zawsze zaplanujesz wszystko. - Ciekawiło mnie co zrobi teraz, w końcu był taki pewny siebie.

- A tak na marginesie kim ty wogóle jesteś ? Kto ci dał prawo mnie uczyć ? -

_________________
Moja Karta Postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Czw Lis 26, 2015 12:02 pm

Widząc twój wybór, Carmelo po raz któryś się uśmiechnął, tym razem i po raz pierwszy zresztą, był to szczery uśmiech.
- Wygląda na to, że się myliłem - oznajmij stworek - nie jesteś, aż taki ciemny jak się zdajesz. - Trudno było nazwać to komplementem, ale właśnie taki miało to wydźwięk z jego ust. - Nie wybrałeś żadną ze stron, nie wiedząc, które rozwiązanie jest poprawne. Nie dałeś też się nabrać na wielkie słowa, dobrze... będą z ciebie ludzie, chociaż wiem, że zrobiłeś to ze złośliwości, a nie mądrości - dodał, pokazując ci język.
- W każdym razie zasługujesz na odpowiedzi. Jak już mówiłem, nazywam się Carmelo, jestem Flamonem. Podobno drzemie we mnie dusza jednego z dziesięciu wojowników, który kiedyś uratował digiświat. A to wiele znaczy - rzekł z dumą. - Pewnie, tobie nie wiele to mówi - powiedział, widząc zmieszanie na twojej twarzy. - Cóż...
Hellboy nagle zamilkł i odwrócił głowę w bok, nastawiając oczy i marszcząc nosek.
- Idziemy! - rzekł nagle rozkazującym tonem, jego figlarna osobność zniknęła całkowicie, a w jego oczach płoną ogień.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Czw Lis 26, 2015 1:52 pm

Nie wiedziałem co zrobić po tym całym wywodzie malca. Wypowiedział tyle dziwnych słów w tak krótkim odstępie czasu że aż prawie zapomniałem że jestem głodny. Digiświat? Test? Flamon ? Wojownicy? Co to do cholery jest ? Przynajmniej poznałem jego imię, jednak nadal mu nie ufam. Skąd mam wiedzieć że nie prowadzi mnie do jakiegoś niebezpieczeństwa. Arogancki mały dupek miał czelność kwestionować moją inteligencje. Naprawdę działał mi na nerwy.
-Rób co chcesz. Ja nadal jestem głodny, idę znaleźć coś do jedzenia- powiedziałem spokojnym tonem maluchowi po czym nie zważając na to co zrobi postanowiłem poszukać pożywienia. Znając życie ten pokręcony i hiperaktywny stwór postanowi wyciąć mi jakiś numer więc szukałem pożywienia w taki sposób żeby ciągle mieć go na oku. Jednocześnie postanowiłem mu się dokładnie przyjrzeć. Tatuaże na takim maluchu? Co z niego wyrośnie ... Widząc że maluch ciągle mnie obserwuje postanowiłem zadać mu kilka pytań odnośnie miejsca w którym się znajduje jak i tego dlaczego mnie tak męczy.

_________________
Moja Karta Postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Pią Lis 27, 2015 12:44 am

Hellboy nie był zadowolony z twojej odpowiedzi i popadł w krótki, niezbyt miły monolog.
- Wy ludzie jesteście zawsze tacy sami! - warknął, chodząc w kółko. Mówił bardziej do siebie, niż do kogokolwiek innego. - Zawsze JA! Co JA z tego będę miał! Czemu JA! Po co JA! Zero altruizmu, tylko JA i moje JA
Jego szał trwał jeszcze krótką chwilę, przerwał dopiero gdy ujrzał jak poszukujesz jedzenie. Tak go to zaskoczyło, że przez pół minuty stał jak wryty, nie mogąc ogarnąć twego zachowania.
- Ty na poważnie? - wydusił z siebie w końcu. - Widziałeś jak działa to miejsce, utknąłeś. Jeśli nie wiesz gdzie iść, nie dojdziesz tam. Jeśli nie wiesz czego chcesz, nie dostaniesz tego. Potrzebujesz przewodnika! Kogoś, kto zna to miejsce... Potrzebujesz mnie! - zaakcentował z mocą. - Masz wybór - rzekł po sekundzie ciszy, stawiając ci coś na wzór ultimatum - albo zostajesz tutaj i błądzisz do końca swych dni, albo idziesz ze mną. Jeśli naprawdę tego chcesz, nakarmię cię i kto wie, może nawet wrócisz do domu! Ale na wszystko co święte, pośpiesz się!  
Po minię Carmelo wyraźnie było widać, że nie żartuje i rzeczywiście mu się spieszy, do tego niezbyt chętnie podchodził do tego, aby pójść ci na rękę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Pią Lis 27, 2015 11:05 am

Słowa Carmelo wprowadziły mnie w zakłopotanie. W końcu byłem świadkiem jak wychodzi z tego dziwnego jajka. Zakładając że dopiero co przyszedł na świat to jakie on może mieć doświadczenie z ludźmi ?
- Ciekawe doświadczenia musi mieć ktoś kto dopiero wyszedł z jajka- powiedziałem do małego z przekąsem. Problem w tym że ja wiedziałem czego chcę. Chcę jedzenia, Przez to całe zamieszanie stawałem się coraz bardziej głodny i zmęczony, naprawę ostatnią rzeczą jakiej potrzebowałem to błądzenie tutaj. W sumie ładny krajobraz ale oglądanie go do końca moich dni nie wyglądało na najlepszą rozrywkę jaką mogłem sobie wyobrazić. Postanowiłem wykorzystać do czegoś stworka.
-Słuchaj, jak załatwisz mi jakieś jedzenie pójdę z tobą tam gdzie chcesz. Obiecuje prawię nie marudzić i prawię nie spowalniać marszu.- Mając nadzieje że tak zmotywuje stworka do pomocy postanowiłem ruszyć swoje stu kilowe cielsko w jego kierunku. Gdy byłem już na przeciwko niego postanowiłem wystawić otwartą dłoń licząc że przybije piatkę na znak zgody. Żeby nie bylo mu za dobrze bo to skoczny i upierdliwy stworek, wyciągnąłem tę rękę do góry czyli gdzieś na wysokość 260 - 270 centymetrów nad ziemię.

_________________
Moja Karta Postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Pią Lis 27, 2015 1:13 pm

- Eghhh... - westchnął naprawdę ciężko Carmelo, przejeżdżając sobie otwartymi łapami po pysku. - Niech będzie - rzekł, próbując zachować jak największą frustrację w sobie.
Nie tracąc czasu, stworek wskoczył na drzewo, gdzie, z gęstwiny liści, wyciągnął kilka soczystych, czerwonych jabłek. Następnie zeskoczył i podał ci owoce, wyglądało na to, że w tym miejscu trudno było o coś więcej i co najmniej tymczasowo, to musiało ci wystarczyć.
Spełniwszy twoje zachcianki, hellboy dał znak, że pora ruszać.
Szybki marsz, gdyż Carmelo narzucił sporawe tempo i jedzenie nie szło w parze, ale jakoś musiałeś sobie poradzić. Byłeś tak zajęty by się nie zadławić, iż nawet nie patrzyłeś dokąd zmierzacie, zresztą i tak tutaj wszystko wyglądało tak samo.
Gdy już zostało ci ostatnie jabłko, a twój żołądek zmierzał do pełnej sytości, hellboy dał ci nagle sygnał by się zatrzymać i kucnąć. Niewątpliwie zdziwiła cię zmiana scenerii, choć miejsce wciąż wyglądało podobnie, to teraz zabrakłoby ci palców u rąk i nóg, aby wyliczyć różnice. Znajdowaliście się w wysokich krzakach, które idealnie was kryły. Niewiele przed wami znajdował się wąwóz, który bacznie obserwował Carmelo z ukrycia. Nie wiedziałeś co takiego obserwuję, ale cokolwiek to było, wydawało wiele nieprzyjemnych dźwięków.  
- Masz tupet by się tutaj pokazywać! - odezwał się nagle, jakby znikąd, niski, dziewczęcy głos.
Za tobą, z garstki liści, wyłoniło się lwiątko ze złotym medalionem na szyi.
- Kopę lat Ciara - odpowiedział jej Flamon, kryjąc zmieszanie i lekki wstyd.  
Spotkanie z lwem w twoim świecie, nawet z tak młodym, mogło skończyć się nie najlepiej, ale nie wyglądało na to, by ten osobnik miał jakieś złe zamiary.
- To jest twój nowy człowiek? - spytała się, przyglądając ci się z wyższością. - Wygląda na ciemniaka... ma już chociaż miecz? - Choć mówiła o tobie, żadne jej słowo nie było skierowane do ciebie, zupełnie jakbyś był czyjąś własnością.
- Nie - wymamrotał Carmelo, na co Ciara przerzuciła oczami. - Ale nie ocenia się mężczyzny, po długości jego miecza! - Hellboy popadł w najbardziej sztuczny, nerwowy śmiech, jaki kiedykolwiek w swoim życiu widziałeś.
Ciara spojrzała na niego miną pozbawioną wszelakiego rozbawienia. Choć to mało powiedziane, jej pysk nie zdradzał żadnych objaw śmiechu, lub jakichkolwiek pozytywnych cech, to już nawet nie można nazwać neutralną miną, była ujemnie rozbawiona.
Gdybyście byli teraz w internecie, jej twarz błyskawicznie zostałaby nowym memem do nieśmiesznych żartów.
- He... he... muszę iść! - krzyknął hellboy, przeskakując zwinnie nad krzakami i ruszając w dół wąwozu.
Nie trzeba było być nie wiadomo kim, by zauważyć, że ta dwójka dobrze się znała i panowało miedzy nimi jakieś napięcie.
- Nie wychylaj się malutki - rzekło do ciebie półmetrowe kocie i ruszyło za Carmelo, zostawiając cię samego w krzakach z ostatnim jabłkiem w ręku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Nie Lis 29, 2015 11:38 am

Po serii czerstwych żartów na temat miecza byłem pewien że to kolejna prowokacja tego karła. Legendarny wojownik ? Dobre sobie. Ucieka przed dachowcem jak by zapomniał pewnej części ciała z jajka. Ten śmieszny, mały kot strasznie się panoszy. Postanowiłem rzucić to ostatnie jabłko w kierunku tego kota. Nie liczyłem na to że ją trafie ale miałem nadzieje że chociaż zwrócę jej uwagę
-Uważaj do kogo mówisz malutki, Dachowcu- Krzyknąłem po czym przeszedłem do prowokowania czerwonego dzieciaka
- Hej Carmelo! Widzę dlaczego jesteś tylko częścią legendarnego wojownika. Jaj dla Ciebie zabrakło?- Ciągły krzyk sprawiał że zaczynało mnie boleć gardło. Ten niziołek był taki pewny siebie jeszcze przed chwilą. A zaczął uciekać jak frajer. Sprawiło to że stworek coraz bardziej tracił w moich oczach. Jeśli kiedykolwiek go jeszcze spotkam to na pewno go wyśmieje za tą sytuacje. Postanowiłem pójść za nimi, może zobaczę jak ten karzeł dostaje lanie ?

_________________
Moja Karta Postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Pon Lis 30, 2015 6:01 pm

Lwiątko ani nic nie zrobiło sobie z twoich słów, ani nie trafiło je jabłko i popędziło za Carmelo, znikając ci z oczu. Ruszenie za nimi dość błyskawicznie okazało się złym pomysłem, gdyż gdy tylko krzaki się skończyły, zaczynała się przepaść i to dość spora, a przede wszystkimi, stroma.
Starałeś się jak mogłeś by utrzymać równowagę, ale nie byłeś jednym z tych wyidealizowanych nastolatków, jakich widziałeś w japońskich anime, więc przewróciłeś się i z łoskotem przeturlałeś się na sam dół wąwozu, obijając się o wszystko co było po drodze.    
Zatrzymawszy się, poczułeś się źle, ale nie w ten zwyczajny sposób, jaki mogłeś się spodziewać po takim upadku, to było coś innego. Nie bolało cię nic specyficznego, nie miałeś siniaków, ani nawet nic złamanego, bolało cię calusieńkie ciało, brakło ci tchu i z trudem utrzymywałeś przytomność, zupełnie jakby zostało ci jedno, pojedyncze HP na pasku życia, co w sumie tłumaczyłoby dlaczego nagle zacząłeś mrugać na czerwono.
- Panie, panie, coś znalazłem! - usłyszałeś dziwaczny, piskliwy głos.
Gdy oczy odzyskały swoją bystrość, ujrzałeś różową małpę z adidasami na dłoniach, zamiast na nogach. Wskazywała na ciebie, skacząc ze stopy na stopę, wykonując przy tym masę gwałtownych ruchów rękoma, zapewne by zwrócić na siebie uwagę.
Dopiero wtedy spostrzegłeś gdzie się znajdujesz. W sercu wąwozu znajdowało się coś na design kopalni, gdzie wiele różnych stworów, wkutych w kajdany, wydobywało, w niewolniczych warunkach, jakąś rudę, która następnie zostawała przetapiania i przetwarzana w bloki. Całemu procesowi towarzyszyły małpy, praktycznie identyczne do tej, która stała przy tobie, biły i wyśmiewały się z uwięzionych stworzeń, zmuszając je do pracy.
Całość była robiona w jednym celu, stworzeniu gigantycznego posągu, kogoś, kogo wziąłeś za ich lidera. Był zdecydowanie najwyższy z zebranych tam istot, choć wciąż zdecydowanie niższy od ciebie. Wyglądał jakby uciekł z teledysku "The Bad Toouch" zespołu Bloodhound Gang. Starszy koleś w kostiumie małpy i z ciemnymi okularami.    
Lider początkowo nie reagował na wołania i kontynuował pozować, podczas gdy jego niewolnicy kuli bloki na jego podobiznę, w końcu jednak nie wytrzymał i podszedł do małpiszona, z miny nie wyglądał na zadowolonego. Pierwsze co zrobił, to kopną swojego sługusa, tak, że ten poleciał na jakiś metr.
- Masz się do mnie zwracać "Imperatorze prze największy, władco wszelakich ziem, panie wszystkich digimonów, królu Etamonie!". I nie inaczej! Jasne?! - By mieć pewność, że małpiszon zrozumiał przekaz, kopnął go drugi raz.
- Tak jest... Imp... - szympans ze skruchą, choć zapewne udawaną, powtórzył całą formułkę.
Etamon uśmiechnął się triumfalnie, można było jedynie zgadywać co przynosi mu większą radość: łechtanie jego ego, czy może znęcanie się nad innymi.
Chciałeś cokolwiek zrobić, lub powiedzieć, ale wciąż byłeś za słaby, na szczęście czerwony migot już minął, więc najgorsze, najwidoczniej, miałeś już za sobą.  
- Co my tu mamy? - rzekł bardziej do siebie, przyglądając ci się. - Strasznie brzydki - powiedział koleś z kocią mordą w stroju małpy.
- Do tego wygląda na ciemniaka - dodał szympans noszący buty na rękach.
- Ciekawe co to jest? - zastanawiał się dalej lider. - Nie ważne, dać mu trochę paszy i wody, potem skuć z pozostałymi! - rozkazał po chwili namysłu, a następnie jedną łapą podniósł ci głowę od spodu. - A jeśli zdechnie, będzie z niego ładny dywan - zakończył z niezwykle paskudnym uśmiechem.
Jakaż szkoda, że nie miałeś siły plunąć mu w twarz.
- Właśnie dlatego nie bierze się dzieci na pole walki! - usłyszałeś za sobą znajomy, kobiecy głos.
- Dla jasności - odezwała się kolejna znana ci istota - ja chciałem wtedy użyć tylnych drzwi!- Chwila niezręcznej ciszy - He... He...
- Nienawidzę cię tak bardzo...
Etamon i jego sługa nawet nie zdołali zrozumieć co się stało, gdy nagle między tobą, a nimi, stanął Carmelo z wciąż nerwowym i wymuszonym uśmieszkiem, sekundę później dołączyła do niego Ciara.
Mina lidera nagle zrzedła, ale bardziej z zawiedzenia, niźli czegokolwiek innego.
- Brać ich! - warknął, wskazując na lwiątko i Hellboya. Dwóch z jego licznych sług wyruszyło im na spotkanie, nie wyglądało na to, że mieli przyjemne zamiary.
- Dawaj  Rudeus - rzekł Flamon, odwracając się do ciebie - nie wygram tego bez ciebie! - Na jego pyszczku panował szeroki uśmiech, a prawą rękę miał zaciśniętą z kciukiem podniesionym do góry.
- Pozer - oceniła go jednym słowem Ciara.



-------------------------------------------------------------------------------------
Wybacz, że tak długi, ale nie wiedziałem jak sensownie podzielić to na dwie lub więcej odpisów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Wto Gru 08, 2015 6:05 pm

Otumaniony upadkiem próbowałem ogarnąć sytuacje. Upadek naprawdę był bolesny.
"A więc to jest legendarne uczucie jednego HP" Pomyślałem po czym zauważyłem że jakaś małpa podnosi moją głowę. Co tu się do cholery dzieje? Najpierw karzeł z dachowcem a potem jakaś żółta małpa z przerostem ego. Ten dzień po prostu nie mógł zacząć się lepiej. Gdy tak trzymał moją głowę jedyne co przeszło mi przez myśl to to że strasznie śmierdział. Gdy Carmelo i jego koleżanka stanęli miedzy mną a tym śmierdzielem po raz pierwszy poczułem że ta komiczna parka może być nawet przydatna. Zignorowałem ich gadanie o jakimś planie i tylnich drzwiach. Widząc relacje pomiędzy nimi zanim coś by zrobili to najpierw by się wyzabijali. Coś mi mówi że pan legendarny wojownik miałby marne szanse. Tak czy siak gdy Carmelo powiedział że potrzebuje mojej pomocy postanowiłem użyć go jako podpórki przy wstawaniu.
-Jasna cholera! Wszystko mnie boli... Dobra pomogę ci w ostateczności. Ale nie przyzwyczajaj się. Jedyne czego nie lubię bardziej od idiotów to śmierdzący idioci...- Po wypowiedzeniu tych słów wymownie spojrzałem na małpę. Nie czekając na to co zrobią Carmelo i jego koleżanka postanowiłem kopnąć osobnika z adidasami na rękach.

_________________
Moja Karta Postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Sro Gru 09, 2015 5:31 pm

Pomysł był szlachetny, a choć przeciwnik wygląd tak głupio jak jego buty na rękach, nie miał zamiaru dać się uderzyć.
- Nie dotykaj mnie głupolu! - krzyknął małpiszon, odskakując błyskawicznie. Jeszcze za nim zdążyłeś zrozumieć co się stało, szympans przystąpił do kontrataku, nie dając ci żadnej szansy, by cokolwiek zrobić. Nawet nie zdążyłeś pomyśleć o tym, że twoje jedno hp w połączeniu z jakimkolwiek atakiem, zapewne bardzo źle się dla ciebie skończy.
Jednakże cios cię nie dosięgnął, ale za to oberwał ktoś inny. Carmelo osłonił cię własnym ciałem, udało mu się znacznie sparować cios łokciami, zmniejszając obrażenia do minimum. Niestety, podobnie jak w twoim przypadku, zabrakło pomyślunku z jego strony. Druga małpa zaczęła ocierać o siebie swoje adidasy, tworząc między nimi napięcie elektryczne i kiedy Hellboy uśmiechał się triumfalnie po udanym parowania, dostał silnym wyładowaniem po plecach. Impakt i szok sprawiły, iż runął na ziemię, ale nie wyglądało na to, że walka się tak szybko skończy.
- Carmelo jest najlepszym wojownikiem. - odezwała się nagle Ciara, trudno było powiedzieć co było dziwniejsze, fakt, że mówiła o Flamonie w pozytywny sposób, czy to, iż nie wywyższała się nad tobą - Znaczy był... Ale jest idiotą! - Cały czas nagle prysł. - Dlatego potrzebuje u swego boku człowieka. Kogoś kto będzie go kontrolował i mówił mu co ma robić. Sam nic nie zdziałasz, tylko z Carmelo będziesz w stanie ich pokonać.
Lwica spojrzała na ciebie, jej wyniosłość całkowicie znikła, wyraźnie martwiła się o hellboya, który nie radził sobie sam w walce.
- Jego ataki specjalne to: Baby Salamander i Flame Tail, nie zapominając o jego atakach fizycznych... Tak jak to powiedział jeden z człowieków przed tobą, to tak jak w "Pockifonach", tyle, że jest mniej ataków, czy jakoś tak...
Domyśliłeś się, że chodziło jej o Pokemony, kiedyś popularna seria gier rpg z Japonii, dziś pożywka dla dorosłych, którzy nie chcą dorosnąć.  
Czując, że wytłumaczyło ci wszystko w wystraszając sposób, wskoczyła w wir walki, drapiąc jedną z małp po plecach.


Carmelo 80%
Ciara 100%

VS

Targetmon 1 90%
Targetmon 2 80%

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Czw Gru 10, 2015 4:57 pm

Rudeusie! Skup się! Co możesz zrobić w tej sytuacji. Co wiem o Carmelo poza tym że działa mi na nerwy? Ambicja! To jest to !
- Carmelo! Wstawaj! Pokaż im jakim wojownikiem jesteś! Chcesz się dać obijać jakimś dupkom z adidasami na dłoniach?!- Krzyknąłem w kierunku hellboya licząc że uda mi się go zmotywować. Mając nadzieje że wstanie musiałem zająć się obmyślaniem taktyki. Jest 3 na 2. W telegraficznym skrócie jest żle. Przynajmniej do póki ten małpowaty pajac nie włączy się do walki trzeba załatwić tych dwóch kretynów. Myślę że lwica poradzi sobie spokojnie z jednym, jeszcze nie oberwała a zdążyła zadać spore obrażenia napastnikom. Najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie rozdzielenie tej dwójki dlatego krzyczę do karła.
- No pokaż tą swoją ambicje legendarny wojowniku! Twoja koleżanka sobie sama nie poradzi! Musisz utrzymywać dystans skoro fizycznie odstajesz! To podstawa! Odciągnij Targetmona 2 na bok i próbuj go bombardować Baby Salamander z dystansu. PAMIĘTAJ! Nie pozwól mu się zbliżyć!

_________________
Moja Karta Postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Czw Gru 10, 2015 6:54 pm

Widząc twoją wolę walki, Carmelo dosłownie zapłoną na nowo, gotów wrócić do bitwy.
- No dobra, pora się wziąć za robotę! - krzyknął, powstając z ziemi, podziękował lwicy za pomoc i ruszył do wykonania twojego planu.
Wszystko szło po twojej myśli, małpy nie były zbyt bystre, więc bez problemów dały się rozdzielić. Hellboy posłusznie zaczął atakować za pomocą Baby Salamnderem, tworząc wokół siebie ognistą aurę i coś na wskroś wybuchu, przypominało to sceny z jednego z popularnych, japońskich anime, bodajże Dragon Ball, przez chwilę przeszłą ci myśl, czy przypadkiem Flamon nie zamieni się w swoją drugą formę, jeśli takową posiada, ale nawet jeśli, nic nie wskazywało na to, iż by był chociaż temu bliski.
Małpiszon, niezbyt rozgarnięty, atakował bez przerwy, co skończyło się jego podpaleniem, wyglądało na to, ze nawet marna strategia może ich pokonać.
Ciara radziła sobie równie dobrze, choć jej taktyka stanowczo się różniła od waszej. Tańczyła wokół przeciwnika i atakowało go od tyły, fakt, jej ataki nie były nazbyt silne lub skuteczne, ale za to były liczne, a sama nie dała się nawet dotknąć.
Dopóki Etamon nie postanowi dołączyć do walki, wyglądało na to, że zwycięstwo należy do was. W sumie dopiero teraz spostrzegłeś, że lidera już nie ma przy was, zaintrygowany zacząłeś się za nim rozglądać. Okazało się, iż był kompletnie nie zainteresowany starciem i wrócił do pozowania, podczas gdy reszta jego sługus biczowała niewolników-rzeźbiarzy.  
Gdy wzrokiem wróciłeś do pola bitwy, sytuacja nie wyglądała już dla was tak dobrze. Carmelo, nawalając bez ustanie atakiem specjalnym, był już praktycznie wyczerpany, a jego płomień prawie wygasł, przez to stał się łatwym celem.
Natomiast Ciara w końcu popełniła swój pierwszy błąd, stała się nazbyt przewidywalna. Oponent rozpracował ją i bez skrupułów powalił jął na ziemie.
Przeciwnicy, choć obolali, ruszyli do kontra ataku, byli w swoich zachowania pozbawienie wszelakich zahamowań, dla wrogów, jak i dla siebie samych, zupełnie jakby bardziej się bały furii Etamona niż własnej śmierci.
Sytuacja zmieniła się diametralnie, a twoja drużyna nagle zaczęła przegrywać. Carmelo nie był już w stanie wykonać żadnego specjalnego ataku, do tego jeden z elektrycznych ciosów małpy poraził go, przez co czasem nie był zdolny wykonać jakiegokolwiek ruchu. Lwica przestała być żadnych zagrożeniem dla swego oponenta.
Sytuacja nie malowała się dla was jak najlepiej.

Carmelo 60% Porażenie
Ciara 85%

VS

Targetmon 1 40% Podpalenie
Targetmon 2 65%

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Kail



Liczba postów : 14
Join date : 18/11/2015

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Czw Gru 10, 2015 10:11 pm

Cholera że też w takim momencie musiał opaść z sił. Nie mógł wybrać lepszego momentu. Jesteśmy w tarapach.
-Nawet tacy idioci jak oni się połapali. Ciara odskocz od niego, spróbuj go wyczekać. Jesteś szybsza od niego. Utrzymywanie jednego tempa to głupota- Jeśli czegoś nauczyła mnie koszykówka to tego że nie zawsze da się biegać szybki atak. Czasem trzeba wciągnąć przeciwnika w klincz. Sprawić żeby wpadł w twoje tempo. Błędem Ciary była chęć przeprowadzenia całej walki w zabójczym tempie. Jeśli nie masz miażdżącej przewagi nad adwersarzem zawsze źle się to kończy. Pokłady sił nie są nie wyczerpane.

Zabawne jest to ze to błąd niemalże identyczny do tego jaki wykonałem przy ustalaniu strategii dla Flamona. Jak mogłem być taki głupi! Nie jest mi go szkoda, po prostu ubolewam nad własną głupotą. Kondycja Carmelo widocznie jest słabsza niż na to wygląda. Jego przeciwnik jest podpalony co może okazać się zbawienne. W końcu zadaje mu to cały czas obrażenia prawda? Postanowiłem pobiec do Carmelo i spróbować zasłonić go przed ewentualnymi atakami
-Słuchaj mały.Musisz się otrząsnąć i to jak najszybciej. Jak tylko się ogarniesz spróbuj skopać mu tyłek. Bez sztuczek. Potem spróbujemy uciec

_________________
Moja Karta Postaci!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Coonmon

avatar

Male Liczba postów : 31
Join date : 25/06/2015
Age : 24
Skąd : Gdańsk

PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   Sob Gru 12, 2015 6:48 pm

- Nie rozkazuj mi! - warknęła na ciebie Ciara, dając ujście na tobie całej swojej frustracji, którą skumulowała podczas walki. Małpiszon, widząc okazję, powalił ją na ziemię. Lwica nie miała zamiaru się poddać, ale wściekłość wzięła nad nią górę, stała się nieostrożna i teraz to przeciwnik bawił się nią, co doprowadzało ją jedynie do jeszcze większego szału. Uznałeś, że wszelka próba dalszej pomocy jej źle się skończy, wiec odpuściłeś, mając nadzieję, że jakoś sobie sama poradzi.
Carmelo równie nie był w najlepszej sytuacji. Co prawda był w stanie pokonać oponenta, ale na więcej nie mogłeś liczyć. Małpiszon nie miał żadnych zahamowań, atakował zaciekle, w pogardzie mając własne zdrowie, niestety hellboy nie walczył o wiele inaczej, dając z siebie o wiele więcej niż powinien. To była zaciekła i wyrównana walka. Obaj byli szybcy i silni, do tego obu brakowało rozumu i strategi, walka tytanów, ale mniejszej skali.
Flamon był coraz słabszy i słabszy, ale za to wciąż wygrywał z wrogiem, do czasu gdy dosięgły go twoje słowa.    
- Co?! - krzyknął, stając w miejscu i odwracając się do ciebie. - NIE MAM ZAMIARU UCIEKAĆ! - dosłownie zaczął wrzeszczeć na ciebie. - TE BIEDNE DIGIMON...
Nie zakończył zdania, gdyż małpa wykorzystała okazję i rzuciła się na niego.
- Puść mnie, puść mnie! - warczał Carmelo, próbując się wyswobodzić, podczas gdy oponent się z niego śmiał.
- Mam dość - odezwał się nagle Etamon, który ponownie zainteresował się walką. - Złapcie ich  i zakujcie w kajdany, mam dość tej farsy - rzekł, po czym ponownie wrócił do pozowania.
Na pole bitwy wskoczyło o wiele więcej szympansów, większość z nich ruszyło na pomoc swoim towarzyszom, a pozostałe ruszyły w twoim kierunku.
Ciara i Carmelo błyskawicznie zostali ubezwłasnowolnieni i mogli już jedynie wrzeszczeć, co w sumie robili.
Miałeś wybór, mogłeś dołączyć do nich, dając się złapać, lub spróbować uciec, zostawiając ich na pastwę małp, ewentualnie...
W kieszeni wciąż miałeś to dziwaczne urządzenie, które znalazło się twojej ręce po przybyciu do tego świata... Kto wie, czy nie działa ono jak pokeball...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ihasabucket.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rudeus Greyrat kontra Digiświat!   

Powrót do góry Go down
 
Rudeus Greyrat kontra Digiświat!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokręcony świat Charliego
» Finnek kontra Donek
» Pokemonowe Teorie
» Elinor Podbija Świat!
» Wiecznie problemowy świat- gra Laureline

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Digimon Quartz :: Strefa Przygód :: Przygody :: MG The Coonmon-
Skocz do: