IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek

Go down 
AutorWiadomość
BlueCat
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 84
Join date : 04/04/2015
Age : 27

PisanieTemat: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Pon Kwi 20, 2015 1:10 am

Oślepiająca biel i żar eksplozji momentalnie zniknęły z twojej twarzy tak szybko jak się pojawiły, otworzyłeś więc oczy.
Spadałeś... 

A przynajmniej takie odnosiłeś wrażenie. Nie byłeś jednak w stanie określić ani prędkości ani żadnego z kierunków w jaki mogła by Cię przyciągać do siebie bliżej nieokreślona siła. Z każdej strony otaczał Cię szum przypominający zakłóconą transmisję telewizyjną.
Nagle poczułeś, że coś znalazło się w twojej zaciśniętej pięści. 
Coś czego nie powinno tam być. Coś czego kształtu nie znałeś.
Podniosłeś rękę przed siebie i rozluźniłeś dłoń by zbadać ów przedmiot, gdy to jednak zrobiłeś, szum momentalnie zniknął, jakby nigdy go nie było.
Nie zastąpiła go jednak dzielnica w której znajdowałeś się przed wybuchem, ani inny znajomy Ci widok. Znalazł się tam natomiast gęsty las, o nienaturalnie wysokich drzewach których konary zasłaniały większość światła słonecznego, nie nacieszyłeś jednak oczu tym widokiem, gdyż znajdowałeś co prawda nawet nie dwa metry nad ziemią, jednak w tak niedogodnej pozycji, że w ramach sekund wylądowałeś z twarzą w glebie.
Spadając, wypuściłeś tez przypadkiem z dłoni ów przedmiot który to chciałeś zbadać, i wylądował on idealnie na stworzeniu które pojawiło się przed tobą, a raczej przed którym ty się pojawiłeś. Które zapewne tak jak i ty, było oszołomione całą tą sytuacją.

Gdy tylko ten tajemniczy przedmiot dotknął stojącą przed tobą na dwóch łapach futrzaną istotę, rozbłysnął on błękitnym światłem które wystrzeliło i otoczyło futrzaka, a następnie zgasło po sekundzie. Ty jednak ten moment przegapiłeś, dopiero podnosząc się z ziemi.
Gdy uniosłeś głowę, zobaczyłeś przed sobą zwierzęcy pysk, poniekąd podobny do króliczego, z wyszczerzonymi w grymasie wściekłości kłami.

- Coś ty mi zrobił?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
GallAnonim
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 240
Join date : 04/04/2015
Age : 24
Skąd : Kotlina Kłodzka

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Pon Kwi 20, 2015 6:55 pm

Nie rozumiałem co się dzieje. W jednej chwili biegłem bocznymi uliczkami, w drugiej coś wybuchło… chyba, a w trzeciej miałem wrażenie… że spadam gdzieś, ale nie miałem pojęcia dokąd i z jaką prędkością. To było dziwne. Przeszło mi nawet przez głowę, że umarłem i moja dusza błąka się teraz po jakiejś pustce, w której słuchać jedynie jakieś elektroniczne szumy.
W mojej zaciśniętej ręce nagle pojawił się jakiś nieznany przedmiot. Kiedy chciałem zobaczyć co to, szum się urwał, a ja znowu widziałem. I nie byłem zadowolony z widoku. Nie ujrzałem bowiem mojego miasta, a jakiś las. Co u diabła? Niebo, ani Piekło to raczej nie było. Wtem spostrzegłem jeszcze, że wiszę nad ziemią, a trzymająca mnie siła nagle zniknęła, a ja widowiskowo rąbnąłem twarzą w glebę. W międzyczasie wypuściłem tajemniczy przedmiot znikąd, który gdzieś sobie poleciał i chyba w coś uderzył.
Gdy się podniosłem, przede mną stało jakieś dziwne i bynajmniej niezadowolone stworzenie. Może przez to, że upuszczony przez mnie przedmiot go trafił? Nie miałem zielonego pojęcia co to u licha jest. Stało na dwóch nogach, miało futro i jakby króliczy pysk, no i małe to to nie było. Najlepsze jednak to, że to stworzenie przemówiło do mnie ludzkim głosem! Gdzie ja do jasnej anielki jestem? Może walnąłem się w łeb i świruję? W każdym razie próbuję porozumieć się z tą istotą zanim mi się rzuci z kłami do gardła.
- Co ja ci zrobiłem? Nie mam pojęcia co ja ci zrobiłem, przysięgam – odpowiadam ostrożnym, przepraszającym tonem. – Nie wiem nawet gdzie jestem, jak tu trafiłem i czy to wszystko nie jest wytworem mojego umysłu. Przed chwilą byłem w zupełnie innym miejscu – Szukam przy okazji wzrokiem tajemniczego przedmiotu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
BlueCat
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 84
Join date : 04/04/2015
Age : 27

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Czw Kwi 23, 2015 4:24 pm

Stwór zmierzył cię badawczym wzrokiem, następnie powoli powędrował wzrokiem pod swoje łapy, tam gdzie i ty właśnie skupiałeś swój wzrok. Leżało tam na trawie małe, mieszczące się w dłoni urządzenie z paroma przyciskami, oraz ekranem na którym wyświetlał się właśnie tajemniczy tekst.
Po przeczytaniu tego tekstu, grymas wściekłości zniknął z jego pyska. Zastąpiło go natomiast niedowierzanie.

- Digivice...? O nie, mowy nie ma.
Nie mam zamiaru być przydupasem jakiegoś człowieka.

Warknął cicho, bardziej zwracając się do urządzenia, niż do ciebie.
Wściekłość znów pojawiła się na nim, ale zdawało się, że tym razem to nie ty byłeś jej obiektem, a przynajmniej nie w pełni. Stwór podniósł prawą łapę, z nienaturalnie wielkimi, czarnymi pazurami, i zamachną się, celując w urządzenie z wyraźnym zamiarem zniszczenia go.
Jego łapa z impaktem została odepchnięta przy uderzeniu, natomiast samo urządzenie nie miało zadrapania, ani nawet nie drgnęło, mimo jego lekkości. Zupełnie jakby było przykotwiczone do podłoża.
Jedynie tekst na ekranie uległ zmianie.


- Wal się...
Warknął.

Po chwili znów spojrzał na ciebie i prychnął tylko, po czym odwrócił się i pomaszerował przed siebie bez słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
GallAnonim
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 240
Join date : 04/04/2015
Age : 24
Skąd : Kotlina Kłodzka

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Czw Kwi 23, 2015 10:27 pm

Kiedy spojrzałem za tajemniczym przedmiotem, tajemniczy stwór zrobił to samo. Na ziemi pomiędzy jego łapami leżało jakieś małe urządzenie z guzikami i ekranikiem wyświetlającym jakieś znaki. Ja nie miałem pojęcia co one znaczą, ale zwierz chyba to rozczytał, bo zmieniła mu się mina. Urządzenie nazwał… Digivice? Chyba tak powiedział, ale czemu miałby być przez nie „przydupasem” człowieka? Cholibka ciąg dziwnych zdarzeń jeszcze się najwidoczniej nie zakończył. Nagle znowu się wściekł, ale tym razem nie na mnie, tylko na to urządzenie. Kiedy podniósł łapę, wiedziałem już co zamierza zrobić i wyczekiwałem chrzęstu miażdżonego plastiku. Jednak nic takiego się nie stało. Urządzenie nie miało śladu uszkodzeń. Tylko znaki się zmieniły. Stwór po ich odczytaniu warknął i poszedł sobie dalej, a ja zostałem sam.
Sam. Tylko gdzie? I co to u się u diabła dzieje? Co to za Digivice? Co to za stworzenie? Gdzie się podziało moje miasto? Co z moją siostrą? Ogarniać mnie zaczyna przerażenie, a na wierzch wychodzi najważniejsze pytanie. Co się ze mną teraz stanie? Kurna, jak ja bym chciał żeby to był sen. Po chwili jednak zdaję sobie sprawę, że załamywanie sobie głowy nic nie da. Zwidy, czy nie zwidy, zdaje się, że nie umarłem, a więc nie mogę się załamać na amen. Decyduję się wtedy na coś głupiego. Wstaję, zgarniam z ziemi urządzenie i biegnę za tym stworzeniem. Najwyżej mnie zarżnie, ale to póki co jedyny ktoś, od kogo mogę się czegoś dowiedzieć.
- Hej ty! – wołam za nim. – Zaczekaj! Nie możesz sobie tak odejść! Wyjaśnij mi gdzie jesteśmy i co to za rzecz? Inaczej nie dam ci spokoju!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
BlueCat
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 84
Join date : 04/04/2015
Age : 27

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Sob Maj 09, 2015 4:01 pm

Stwór zatrzymał się, ale wcześniej i tak nie śpieszył się zbytnio, więc nawet gdyby tego nie zrobił, w moment byś go dogonił.
Stał tak przez moment w bezruchu, nadal plecami zwrócony do ciebie. Nie musiałeś widzieć wyrazu jego twarzy, żeby wyczuć jego irytację.
Po chwili podniósł on lekko swoją łapę i łypnął na ciebie spode łba. Poczułeś ciarki na plecach, odniosłeś wrażenie jakby poważnie rozważał, czy nie wbić ci pazurów w gardło.
Stwór jednak tylko westchnął i skierował pazurem na ścieżkę w przeciwnym kierunku niż on się udawał.

- Na południu jest miasto...

Odrzekł, po czym zwinnie wdrapał się na jedną z niższych gałęzi na pobliskim drzewie, a następnie przeskakując z drzewa na drzewko ze sporą szybkością, zaczął się od ciebie oddalać, kierując się głębiej w gąszcz lasu.

Stało się to tak szybko, że po chwili straciłeś go kompletnie z oczu. Jednak zanim się ogarnąłeś i podjąłeś jakąkolwiek decyzję, usłyszałeś cichy krzyk i trachnięcie w oddali, jakby coś spadło z wysokości i połamało gałęzie czy krzak.
Wydaje ci się, że te odgłosy dobiegły z tego samego kierunku w którym stwór się udał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
GallAnonim
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 240
Join date : 04/04/2015
Age : 24
Skąd : Kotlina Kłodzka

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Sob Maj 09, 2015 9:51 pm

No to zatrzymałem tego stwora, mimo wiążącego się z tym zagrożenia. Ten stał do mnie plecami, ale mogłem być pewien, że nie jest zadowolony z tego, że go zaczepiłem. To było bardzo ryzykowne i czułem w głębi siebie strach, ale musiałem.
W końcu zwierz spojrzał na mnie spode łba, a łapę podniósł jakby szykując się do ciosu. Serce podeszło mi wtedy prawie do gardła. Już wyobrażałem sobie makabryczne obrazy, jak te pazury wbijają się w moje ciało. Jednakże on westchnął i pazurem pokazał mi ścieżkę biegnącą w zupełnie przeciwnym kierunku niż on szedł. Stwierdził przy tym, że jest tam miasto. Ciekawiło mnie cóż to właściwie za miasto, ale mimo wszystko nieco mi ulżyło, że nadal żyję no i mam gdzie iść. Nawet jeśli stwór mnie zwyczajnie okłamał, abym zostawił go w spokoju. Zresztą nie czekał na to co bym miał jeszcze do powiedzenia.
Zaraz bowiem wdrapał się na drzewo i skacząc z jednej gałęzi na drugą, zniknął gdzieś w gęstwinie. Nim jednak zdążyłem o czymkolwiek zdecydować, usłyszałem, jakieś niepokojące odgłosy, z kierunku, w którym stwór się udał. Zupełnie jakby mu się coś stało. No i co ja mam teraz zrobić? Zignorować odgłosy, czy sprawdzić to?
Cóż, to że mnie ten gadający zwierz nie zabił od razu, chociaż mógł, to już jest pewien powód do wdzięczności, dlatego decyduję się wejść w zarośla i zobaczyć co też się stało. Może jak mu pomogę, stanie się bardziej rozmowny?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
BlueCat
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 84
Join date : 04/04/2015
Age : 27

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Wto Cze 02, 2015 1:44 am

Zacząłeś przedzierać się przez krzaki. Znalazłeś stwora dosyć szybko, na szczęście leżał w krzakach stosunkowo niedaleko.
Nie wyglądał na rannego, jedynie parę zadrapań które uzyskał zapewne podczas upadku. Gdy tylko się zbliżyłeś, otwarł oczy i usiadł, jakby nic mu nie było.
Spojrzał na ciebie i zaczął się rozglądać wokoło ze zmieszanym wyrazem pyska, jeśli można było by to tak nazwać. Zdaje się, że sam nie wiedział, co tak właściwie się stało.
- Czekaj tu. Zwrócił się do ciebie, gdy już podniósł się na nogi, po czym powoli zaczął się od ciebie oddalać, odwracając co chwilę głowę, by sprawdzić, czy nadal jesteś na swoim miejscu, gdzie kazał ci czekać.
Gdy oddalił się na około 25-30 metrów, stwór wydobył z siebie głośny syk, i zgiął się w tył, jakby przeszył jego ciało prąd.
Momentalnie odskoczył parę metrów w tył i odetchnął ciężko. Następnie przysiadł pod drzewem i schował psyk w łapie... zdaje się, że ból minął w momencie gdy odskoczył.

Widząc to całe zdarzenie, oraz kojarząc je z wcześniejszym upadkiem stwora, zdałeś sobie sprawę, że prawdopodobnie nie może on się od ciebie oddalić z jakiegoś powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
GallAnonim
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 240
Join date : 04/04/2015
Age : 24
Skąd : Kotlina Kłodzka

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Sro Cze 03, 2015 11:47 am

Kiedy przedarłem się przez zarośla, co nie trwało długo, otworzyłem szeroko oczy ze zdumienia. Stworzenie leżało na ziemi, ale nie wyglądało na ranne i nie dostrzegłem nic, co by wskazywało na wypadek, albo napad. Miało tylko kilka niegroźnych zadrapań, pewnie od upadku.
Kiedy tylko się podniósł, co przyszło mu bez trudu, wydawał się tym zdarzeniem nie mniej zdziwiony ode mnie. Kazał mi stać w miejscu, a potem zaczął się znowu ode mnie oddalać. Wolałem się nie ruszać, bo co chwilę zerkał, czy aby faktycznie stoję w miejscu.
Nagle, kiedy dzieliło nas na oko już kilkadziesiąt metrów, stwór syknął i zgiął się, jakby przeszył go potężny ból, który chyba ustąpił, gdy tylko zwierz odskoczył. Potem przysiadł pod drzewem i schował pysk w łapach. Wyglądał… na zrezygnowanego?
Jednakże co się właściwie stało? Myślałem intensywnie nad tym, co tutaj zaszło. Dlaczego stwór czuł ból, kiedy próbował się ode mnie oddalić? Czyżby coś mu to nie umożliwiało? Wtedy przypomniałem sobie o owym Digivice i wcześniejszych słowach zwierza. To musi mieć związek z tym urządzeniem. Jednak nie upewnię się, jeśli nie spytam. Dlatego podchodzę do istoty.
- Słuchaj, czy to, że nie możesz ode mnie się oddalić, ma związek z tym? – pokazuję Digivice. – Co to właściwie jest? Chyba możesz mi teraz powiedzieć, bo nie wygląda na to byśmy się mogli rozdzielić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
BlueCat
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 84
Join date : 04/04/2015
Age : 27

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Pią Cze 19, 2015 10:18 am

Futrzak skrzywił się gdy zadałeś pytanie, zupełnie jakbyś wsypał mu soli do otwartej rany. Następnie jedynie warknął i walnął w drzewo pod którym siedział.
- Nie będziesz mi mówił co mogę a czego nie...!
Po tej odpowiedzi zamilknął, wstał i szybko rozejrzał się wokoło, następnie znów wskazał ci kierunek pazurem.
- Tam jest miasto...
Spojrzał ci jeszcze w oczy nienawistnym wzrokiem, po czym wskoczył znów na drzewo, z gałęzi na gałąź, i oddalił się od ciebie.
Straciłeś go z oczu, jednak szelest liści ucichł stosunkowo szybko. Po wcześniejszy doświadczeniach raczej nie planował znów cię zostawić, ale wygląda na to że zamierza trzymać dystans na tyle na ile może.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
GallAnonim
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 240
Join date : 04/04/2015
Age : 24
Skąd : Kotlina Kłodzka

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Pią Cze 19, 2015 11:53 am

Boże, jaki ten zwierzak jest uparty! No normalnie jak jakiś dzieciak! Aż się go przestałem bać, bo zachowywał się w moim odczuciu po prostu głupio. Zresztą co on tak się wypiera przed powiedzeniem mi czegokolwiek? Kiedy do niego przemówiłem skrzywił się, jakbym mu robił krzywdę.
Po tym jak warknął, że „nie będę mu mówił co może, a co nie”, znowu mi wskazał kierunek pazurem, twierdząc, że tam jest jakieś miasto. A co dalej? Znowu wlazł na drzewo i gdzieś zniknął. Szelest gałęzi i liści ustał zaraz, ale mogłem mieć pewność, że stwór jest gdzieś w pobliżu. W końcu przed chwilą dość wyraźnie było widać, że nie może się ode mnie oddalić.
- No naprawdę… – krzyczę w kierunku, w którym udał się futrzak. – Czy ja ci coś zrobiłem, że chowasz się przede mną jak dziecko i nawet nie chcesz porozmawiać? Dobra, pójdę do tego miasta, ale to ty masz kłopot, bo musisz iść za mną, a drzewa się kiedyś skończą.
Niezależnie od tego, czy usłyszał, czy nie, ruszam we wskazanym kierunku. Nie wiem, czy faktycznie znajdę tam jakieś miasto, ale tak na dobrą sprawę nie mam pojęcia gdzie jestem, więc każdy kierunek jest równie słuszny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ukrytaszuflada.blog.pl/
BlueCat
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 84
Join date : 04/04/2015
Age : 27

PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   Nie Cze 28, 2015 3:37 pm

Powróciłeś na ścieżkę na której wcześniej byłeś, następnie ruszyłeś przed siebie, kierując się nią wedle kilkakrotnych wskazówek stwora, który obecnie w ciszy, poza twoim wzrokiem za tobą podążał z przymusu.
Niespełna 20 minut później zacząłeś słyszeć jakieś głosy w oddali. Czyżbyś już zbliżał się do tego miasta? Las nadal był gęsty, przepuszczając minimalne ilości światła słonecznego, ale w półmroku otaczających cię drzew dostrzegłeś jakieś przebłyski światła... ktoś na pewno tam był.

Zanim jednak zdążyłeś podejść bliżej i się upewnić, poczułeś tępe uderzenie na tyle głowy i wszelkie światło zniknęło ci sprzed oczu.

Obudziłeś się w małym, ciemnym pomieszczeniu.
Leżałeś pod ścianą, na przeciwko stalowych drzwi, gdy próbowałeś się podnieść, zorientowałeś się, że twoje dłonie i stopy są związane grubymi sznurami.
Małe okienko nie dostarczało wiele światła, prawdopodobnie więc nadal znajdowałeś się w lesie, ale zdołałeś dostrzec, że w pomieszczeniu także znajduje się małe biurko na którym leży stary komputer z monitorem CRT, oraz parę kartonowych pudeł które leżały pod ścianą.
Słyszałeś także jakieś głosy, co najmniej dwa, i byłeś niemal pewny że znajdują się blisko drzwi, jednak były na tyle ciche, że z drugiego końca pomieszczenia, nie byłeś w stanie wyłapać konkretnych słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek   

Powrót do góry Go down
 
Riley Avenue - Spisek, wszędzie spisek
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Digimon Quartz :: Archiwum-
Skocz do: